W tym momencie w drzwiach biura pojawił się mój brat Caleb. Oddychał ciężko, a marynarka wisiała mu krzywo na ramionach.
„Tato, przestań” – powiedział.
Ojciec odwrócił się gwałtownie. – Zadzwoniłeś do niego?
„Nie” – powiedziałem. – Twój księgowy to zrobił.
Oczy taty zwęziły się.
Caleb wyglądał na chorego. „Olivia, nie wiedziałam, że tu przyjdą. Przysięgam.”
Wierzyłem w tę część.
Caleb był zepsuty, nieodpowiedzialny i słaby, ale nie był na tyle wyrachowany, żeby zorganizować coś takiego.
Z głośnika ponownie dobiegł głos Malcolma. “Henry, po naszym lunchu przekazałem twoją propozycję prawnikowi Olivii. Twoja oferta ingerencji w jej umowę najmu, wywierania nacisku na klientów i wejścia do jej firmy została udokumentowana.
Matka chwyciła ojca za rękaw. “On
nry.”
Odsunął rękę. „Sprawy rodzinne są prywatne”.
Wstałam, otworzyłam szufladę biurka i wyjęłam kolejną teczkę.
„Nie, jeśli podrobisz mój podpis na dokumentach pożyczkowych na sfinansowanie restauracji Caleba” – powiedziałam.
Caleb przestał się ruszać.
Tata szepnął: „Olivia”.
Przesunęłam drugą teczkę po biurku.
„Teraz możemy omówić, dlaczego tak naprawdę tu przyszłaś”.
CZĘŚĆ 3
Mój ojciec odmówił dotknięcia drugiej teczki.
Zamiast tego sięgnęła po nią moja matka.
Otworzyła ją, zobaczyła kopie z banku i natychmiast zamknęła, jakby strony poparzyły jej ręce.
Caleb zrobił krok naprzód. „Jakie dokumenty pożyczkowe?”
„Dokumenty, które tata podpisał moim nazwiskiem” – powiedziałam. „Trzy lata temu. Dwieście tysięcy dolarów. Zarejestrowane jako pożyczka na rozwój mojej firmy”.
Wyraz twarzy mojego brata zbladł. „Na moją restaurację?”
Tata w końcu się odezwał. „Chroniłem rodzinę”.
„Nie” – powiedziałem. „Chroniłeś swoją dumę”.