Objęłam go ramionami, chowając twarz w jego ramieniu. Ten mężczyzna, obcy, który kiedyś zamienił moją krew w lód, który, jak się obawiałam, będzie moim końcem, był jedynym prawdziwym ciepłem, jakie kiedykolwiek znałam.
Kiedy oderwaliśmy się od siebie i odwróciliśmy, by iść w stronę parkingu, zatrzymałam się. Około pięćdziesiąt jardów ode mnie, na wpół ukryty w cieniu wielkiego dębu, stał mężczyzna w ciemnym, drogim płaszczu. Miał rzadsze włosy, lekko zgarbioną postawę, ale ostre, potępiające rysy jego twarzy były nie do pomylenia. Mój ojciec. Obserwował mnie.
Serce nie waliło mi w piersiach. Krew nie zamarzła. Nie czułam absolutnie nic.
Nie drgnęłam. Nie pobiegłam. Po prostu sięgnęłam w górę, nałożyłam okulary przeciwsłoneczne na oczy, wzięłam szorstką dłoń Silasa w lewą, chwyciłam maleńką dłoń Mai w prawą i odeszłam w stronę słońca Pacyfiku. Bo wiedziałam z absolutną pewnością, że nie jestem już przerażoną dziewczyną z tyłu taksówki i nie boję się już ciemności.
Jeśli chcesz więcej takich historii lub chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami na temat tego, co byś zrobił w mojej sytuacji, chętnie się z Tobą skontaktuję. Twoja perspektywa pomoże dotrzeć tym historiom do większej liczby osób, więc nie krępuj się komentować i udostępniać.