„Miło mi cię poznać. Elena mi o tobie opowiadała.”
„Mam nadzieję, że nie tak źle.”
„Wystarczająco dobrze.”
O mało się nie zakrztusiłam wodą.
Podczas lunchu Paola siedziała naprzeciwko niego. Pochylała się, kiedy mówiła, za dużo się śmiała i pytała go o pracę, gusta, podróże. Andrés był miły, ale nigdy nie przekraczał granic. Od czasu do czasu trzymał mnie za rękę, nalewał wody, pytał, czy chcę więcej salsy. Ten drobny szczegół ją irytował. Paola nie znosiła być w centrum uwagi.
Tego wieczoru Andrés wysłał mi zrzut ekranu pierwszej wiadomości.
„Miło było cię poznać. Elena czasami wydaje się chłodna, ale nie jest złą osobą. Musisz tylko wiedzieć, jak sobie z nią radzić”.
Potem kolejna:
„Jeśli kiedykolwiek będziesz chciała lepiej zrozumieć moją rodzinę, mogę ci pomóc”.
Zaczęło się powtarzanie. Memy, rekomendacje restauracji, „przypadkowe” zdjęcia, komentarze podszywające się pod troskę. Andrés wszystko dokumentował. Spotykaliśmy się w jego biurze dwa razy w tygodniu, żeby przejrzeć wiadomości. Myślałam, że poczuję triumf, ale zrobiło mi się niedobrze. Widok mojej siostry zachowującej się w tak przewidywalny sposób bardziej ją zranił niż zaskoczył.
Pewnego popołudnia Andrés położył telefon na stole.
„Sytuacja się zaostrza”.
Wiadomość Paoli brzmiała: „Mam wrażenie, że Elena nie docenia cię tak, jak powinna. Mężczyzna taki jak ty zasługuje na kogoś mniej skomplikowanego”.
„To samo powiedziała Rodrigo” – powiedziałam.
„Więc to już niedługo”.
Idealny scenariusz rozegrał się wraz z 35. rocznicą ślubu moich rodziców. Wynajęli salę z tarasem, muzyką na żywo, 150 gośćmi i zdecydowanie za dużą ilością zdjęć rodzinnych. Mama nalegała, żeby Andrés przyszedł.
„On już jest częścią rodziny” – powiedziała.
Gdybym tylko wiedziała.
Tego wieczoru założyłam szmaragdowozieloną sukienkę, nie po to, żeby się komuś przypodobać, ale żeby przypomnieć sobie, że nie zamierzam się ukrywać. Andrés podniósł mnie i wpatrywał się we mnie o sekundę za długo.
„Wyglądasz niesamowicie”.
„Pamiętaj, to gra aktorska”.
Uśmiechnął się.
„Coraz trudniej mi o tym pamiętać”.
Nie odpowiedziałam. Bo ja też.
Paola przyszła ubrana na biało, jakby rocznica moich rodziców była jej pokazem mody. Przywitała mnie całusem w powietrzu i przytuliła Andrésa zdecydowanie za długo. O 9:00, kiedy rozmawiałam z ciocią, zobaczyłam, jak dotknęła jego ramienia i wskazała na taras. Andrés ledwo na mnie spojrzał. To był sygnał.
Odczekałam 30 sekund i poszłam za nimi.
Taras był oświetlony ciepłym światłem reflektorów. Paola stała przy balustradzie, bardzo blisko Andrésa.
„Elena zawsze gra ofiarę” – mówiła. „Jest taka sama od małego. Zazdrosna, natarczywa, daje nam się we znaki. Wyglądasz na inteligentnego mężczyznę. Nie musisz znosić kogoś takiego”.
„A z kim ja mam być?” – zapytał spokojnie Andrés.
Paola położyła dłoń na piersi.
„Z kimś, kto naprawdę wie, jak cieszyć się życiem”.
Wyszłam z cienia.
„Jakie to ciekawe. Użyłaś tego samego tekstu do mojego byłego, Rodrigo”.
Paola podskoczyła.
„Eleno, nie rozumiesz”.
„Po raz pierwszy wszystko rozumiem”.
Andrés wyjął telefon.