Weszła do salonu, niosąc aksamitny pokrowiec na ubrania.
Miękka, dzianinowa czapka była naciągnięta nisko na głowę, mimo że było ciepło.
„Nie jest ci w tym za gorąco?” – zapytałem.
Uśmiechnęła się blado. „Dam sobie radę”. Mam nadzieję.”
Coś w niej wydawało się inne.
„Co tam masz?” zapytał Evan.
„Dla Tony’ego.”
Oparła torbę o sofę.
„Powiedz mu, żeby przyszedł tutaj, jak wróci do domu.”
Godzinę później Tony wszedł przez drzwi, wyglądając na wyczerpanego po swojej zmianie.
Viki podała mu torbę.
„Myślę, że to należy do ciebie.”
Powoli ją rozpiął.
W środku był dokładnie ten sam granatowy garnitur, który podziwiał w internecie od tygodni.
Jego wymarzony garnitur.
Jego oczy napełniły się łzami.
„Ciociu Viki, ja… nie mogę.”
„Możesz” powiedziała cicho. „To twoje.”
Evan wpatrywał się w drogi materiał, a potem odwrócił się do siostry.
„Viki” powiedział. „Jak do licha za to zapłaciłaś?”
Viki spuściła wzrok.
Potem podniosła rękę i położyła obie dłonie na brzegach czapki.
Dziwne Poczułam ucisk w żołądku.
„Viki?” wyszeptałam. „Co się stało?”
Powoli je ściągnęła.
Przestałam oddychać.
Tony sapnął.
Evan po prostu się gapił.
Jej piękne, ciemne fale zniknęły.
Każdy centymetr.
Kobieta, która całe życie dbała o 70 cm włosów, stała przed nami kompletnie łysa.
Tony spojrzał z jej głowy na granatowy garnitur.
„Ciociu Viki” wyszeptał. „Dlaczego?”
Starannie złożyła czapkę w dłoniach.
„Sprzedałam ją”.
Słowa zdawały się zatrzymywać w pomieszczeniu.
„Znalazłam perukarza, który skupuje długie, zdrowe włosy” wyjaśniła. „Zapłacił mi wystarczająco, żebym kupiła garnitur”.
Wyraz twarzy Evana się zmienił.
„Sprzedałaś swoje włosy?”
Skinęła głową. „Całe 70 cm”.
Pokręcił głową.
„Nie, Viki”.
Jego głos się podniósł, a w oczach pojawiły się łzy.
„Nie powinnaś była poświęciłaś swoją urodę dla szkolnej zabawy. Masz pojęcie, jakie piękne były twoje włosy?
„Wiem”.
„Całe życie o nie dbałaś”.
„Miałam”.
„Powinieneś był z nami porozmawiać”.
„Wszyscy wiedzieliśmy, że nie stać cię na ten garnitur”.
„Wymyślilibyśmy coś”.
„Nie mogłem pozwolić, żeby Tony się na tym przepuścił”.
Evan wskazał na torbę na ubrania.
„Myślisz, że chciałby to, skoro dowiedział się, ile cię to kosztowało?”
„Nie będę”, powiedział Tony.
Odwróciliśmy się do niego.
Łzy spływały mu po twarzy.
„Nie mogę tego nosić”.
Zamknął torbę i popchnął ją w jej stronę.
„Zabierz to”.
„Za ciężko na to pracowałaś”, odpowiedziała Viki.
„Ty też”.
Głos mu się załamał.
„Nie zasługuję na twoje włosy”.
Viki wzięła powolny oddech.
Potem podeszła bliżej do Evana i delikatnie wzięła jego drżące ręce.
„I tak nie zamierzałam tego dłużej trzymać”.
Evan zmarszczył brwi.
„Co masz na myśli?”
Przełknęła ślinę.
„Zaczynam chemioterapię w przyszłym tygodniu”.
Opuściły mnie wszystkie siły.
Przez kilka sekund zastanawiałam się, czy dobrze usłyszałam.
Evan wpatrywał się w siostrę.
„Co?”
„Zdiagnozowano u mnie chorobę trzy tygodnie temu” – powiedziała.
„Nie”.
„Lekarze chcieli szybko rozpocząć leczenie”.
„Nie powiedziałeś nam”.
„Wiem”.
„Dlaczego?”
Jej uśmiech był smutny.
„Bo chciałam jeszcze kilka tygodni, żebym nie była kobietą, na którą wszyscy patrzyli z politowaniem”.
Łza spłynęła mi po policzku.
Viki kontynuowała.
„Onkolog powiedział mi, że leczenie spowoduje wypadanie włosów”.
Dotknęła swojej gładkiej skóry głowy.