„Myślałem, że jesteś na seminarium”.
Goście wymienili spojrzenia.
Monique podbiegła do mnie.
„Nie rób sceny”.
„Scena zaczęła się, gdy twój syn włożył obrączkę na palec innej kobiety, będąc jeszcze w związku małżeńskim”.
Laurent próbował odzyskać panowanie nad sobą.
„Ta ceremonia nie ma mocy prawnej”.
Amélie powoli zdjęła obrączkę.
„Więc to twoja linia obrony? To małżeństwo się nie liczyło?”
„Nie o to mi chodziło”.
„Nazwałaś mnie swoją żoną przy całej mojej rodzinie”.
„Bo bierzemy ślub, jak tylko mój rozwód zostanie sfinalizowany”.
Wyjęłam z torby naszą rodzinną księgę wieczystą. Myślałam, żeby zabrać ją ze sobą przed wyjściem z domu.
„Jaki rozwód, Laurent? Nigdy nie spotkałam się z prawnikiem i nie podpisałam żadnej umowy”.
Odwrócił się do gości.
„Isabelle nie chce zaakceptować końca naszego związku. Mieszkamy osobno od miesięcy”.
„Zaledwie dwa tygodnie temu zasugerowałeś, żebyśmy zarezerwowali domek w Bretanii na naszą rocznicę”.
„Chciałem uniknąć kłótni”.
Położyłem sfałszowane dokumenty na stole.
„Czy podrobiłeś też mój podpis, żeby uniknąć kłótni?”
Laurent nie odpowiedział.
Ojciec Amélie wziął zlecenie sprzedaży i je obejrzał.
„Zapewnił mnie pan, że pańska żona wyraziła zgodę”.
„Udzieliła ustnego pozwolenia”.
„Przedstawił mi pan podpisany dokument”.
„Mój księgowy musiał się pomylić”.
„Księgowy nie podrabia podpisu pańskiej żony”.
Monique próbowała odzyskać dokumenty.
„To wszystko można załatwić w gronie rodzinnym”.
Wziąłem od niej dokument.
„Złożył pan podpis jako świadek”.
„Laurent powiedział mi, że się pan zgodził”.
„To dlaczego mnie pan o nic nie zapytał, kiedy przyszedł pan do mnie na kawę?”
Spuściła wzrok.
„Wiedziałam, że wszystko skomplikujesz”.
Jej odpowiedź wywołała szmer w pokoju.
Zdałem sobie sprawę, że nie tylko zatuszowała romans syna. Z własnej woli brała udział w kłamstwie.
„Od jak dawna wiedziałaś o Amélie?”
„Laurent już nie był z tobą szczęśliwy”.
„Nie o to pytałam”.
„Prawie rok”.