Miałam dwadzieścia dziewięć lat, byłam wykształcona, odnosiłam sukcesy, zarabiałam więcej niż mój mąż, a mimo to wciąż czułam się jak dziecko karane za samo istnienie.
„Próbowałam pomóc twojemu ojcu”.
Linda zaśmiała się ostro.
„Słyszałaś ją? Nadal zachowuje się tu jak święta. Odkąd wżeniła się w tę rodzinę, uważa się za lepszą od wszystkich, bo poszła na studia”.
Ethan wstał i wytarł palce o spodnie.
„Mamo, wystarczy. Ona już rozumie”.
Przez krótką chwilę trzymałam się tych słów jak nadziei.
Potem kontynuował.
„Może zostać tam na noc i przemyśleć, co zrobiła. Jutro zajmiemy się szpitalem”.
„Ethan, mam złamaną nogę”.