„Na początku odmówiłam” – kontynuowała. „Grant przelał pięćdziesiąt tysięcy dolarów do podupadającej kliniki mojego brata i obiecał zgłosić na mnie kradzież leków, jeśli się odezwę. Zmieniłem kartę. Myślałem, że dawka go uspokoi, a nie…”
„Zabiłeś go!” krzyknął Owen.
Celeste spojrzała na niego. „Wymieniłeś strzykawkę po moim wyjściu”.
Zapadła głucha cisza.
Detektyw Shaw zrobił krok naprzód. „Medyk sądowy stwierdził stężenie niezgodne z dawką zapisaną w karcie. Znaleźliśmy też porzuconą strzykawkę w alejce dla personelu. Twój odcisk palca jest na nakrętce, Owen”.
Owen opadł na ławkę.
Grant nadal stał, ale pot lśnił mu nad kołnierzykiem. „To dowodzi, że…
Nic o mnie”.
Wyciągnęłam cienką teczkę z pożyczonej torebki.
„Przez osiem lat badałam ukryte płatności dla stanowego wydziału papierów wartościowych” – powiedziałam. „Wykorzystałeś firmę konsultingową-słup, żeby przelać pieniądze Celeste. Niestety, ponownie wykorzystałeś firmę, która wystawiła rachunki Hale Industries za fikcyjne prace logistyczne”.
Podałam Ramosowi mapę transakcji z datami, kontami i kodami autoryzacyjnymi.
Grant wpatrywał się w nią. „Włamałeś się na rejestry firmy”.
„Wykorzystałem dostęp, który tata prawnie przyznał mi jako doradcy ds. audytu wewnętrznego. Miriam uzyskała nakaz zabezpieczenia, zanim zdążyłeś wymazać serwery”.
Jego wzrok powędrował w stronę adwokata. „Testament nadal obowiązuje”.
Miriam prawie się uśmiechnęła. „Testament kontroluje aktywa należące do ciebie. Sześć miesięcy temu twój ojciec przeniósł akcje firmy, nieruchomości i rachunki inwestycyjne do Funduszu Powierniczego Rodziny Hale”.
Wyciągnęła kolejny dokument.