Susanna zrobiła zrzut ekranu i wysłała go Jamesowi.
Rodrigo dzwonił jeszcze sześć razy tego dnia. Wieczorem zmienił ton.
Dramaturgujesz. Karina zareagowała na coś. Nie zaczynaj tego obrzydzać.
Następnie:
Pamiętaj, nadal mam prawo do…
Aby pomóc w twoich sprawach. Nie zmuszaj mnie do interwencji.
Susanna wpatrywała się w tę ostatnią wiadomość.
Nie wiedział, że uprawnienia zostały cofnięte.
To była jej pierwsza przewaga.
James poradził jej, żeby jeszcze nie konfrontowała się z Rodrigo. Chciał, żeby najpierw dostarczono powiadomienia. Chciał, żeby kopie wyciągów bankowych zostały poświadczone. Chciał, żeby Susanna została zbadana przez własnego lekarza, nie dlatego, że tego potrzebowała, ale dlatego, że rzetelna ocena medyczna mogłaby zablokować wszelkie nagłe próby ze strony Rodriga, by twierdził, że jest zdezorientowana, niestabilna lub ma zaburzenia poznawcze.
Susanna się zgodziła.
Wizyta u lekarza upokorzyła ją bardziej, niż się spodziewała. Siedziała w jasnym gabinecie lekarskim, odpowiadając na pytania o pamięć, równowagę, stres, leki i zdrowie psychiczne, ponieważ jej brat próbował wykorzystać normalne wyczerpanie jako dowód przeciwko niej. Lekarka, dr Elaine Brooks, była miła, ale stanowcza.
„Jesteś zorientowana, spójna i zdolna medycznie do zarządzania swoimi sprawami” – powiedziała dr Brooks po ocenie. „Zapiszę to na piśmie”.
Susanna przełknęła ślinę. „Dziękuję”.
Dr Brooks zatrzymał się w drzwiach. „A Susanna?”
„Tak?”
„Ludzie, którzy wykorzystują rodzinę, często polegają na hańbie. Nie noś jego”.
To zdanie utkwiło jej w pamięci.
W piątek Rodrigo dowiedział się, że pełnomocnictwo zostało odwołane.
Dotarł do domu Susanny o 19:10, waląc w drzwi z taką siłą, że zadrżała przednia szyba. Danielle była tam. Był tam również Lucas Grant, prywatny detektyw, którego polecił James, były detektyw o spokojnym spojrzeniu i z dyktafonem w kieszeni.
Susanna nie otworzyła drzwi.
Mówiła przez kamerę w dzwonku.
„Czego chcesz, Rodrigo?”
Jego twarz wypełniła ekran, zaczerwieniona i wściekła. „Otwórz drzwi”.
„Nie”.
„To też moja rodzina”.
„To mój dom”.
Zaśmiał się szorstko. „Myślisz, że kupno domu czyni cię wyjątkową? Znalazłaś się tu tylko dlatego, że wszyscy inni pozwolili ci udawać męczennicę”.
Danielle wzdrygnęła się w salonie, ale Susanna nie.
Rodrigo nachylił się bliżej do kamery. „Odebrałeś mi władzę?”
„Tak”.
„Nie miałeś prawa tego robić bez rozmowy ze mną”.
Susanna prawie się uśmiechnęła. „To była władza nad moim życiem, Rodrigo. Nie twoim”.
Zmrużył oczy.
„Karina mogła umrzeć przez ciebie” – warknął.
„Przeze mnie?”