Grace siedziała obok mnie w szlafroku, popijając kawę z kubka z napisem „Dokonuję doskonałych wyborów”, co w tych okolicznościach wydawało się niegrzeczne.
„Odtwórz następny” – powiedziała.
„Nie”.
„Proszę?”
„Nie, Grace”.
Westchnęła. „Dobrze. Ale chcę, żeby dla porządku zaznaczono, że zasłużyłam na rozrywkę”.
Moje SMS-y były jeszcze gorsze. Asher przeszedł od oburzenia do oskarżenia, a potem do paniki.
Gdzie jesteś?
Zabrałeś moje rzeczy.
To nielegalne.
Joyce panikuje z powodu tego, co wysłałeś Marcusowi.
Zadzwoń do mnie teraz.
A potem, z nieznanego numeru:
Tu Joyce. Jakąkolwiek historię sobie wyobrażasz, nie masz pojęcia, co zrobiłaś. Marcus jest niebezpieczny, kiedy się złości. Zrujnowałaś mi życie przez żart.
Wpatrywałam się w słowo żart, aż mi się rozmyło.
Grace nachyliła się nad moim ramieniem. „Nazwała to żartem?”
„Tak.”
„Czy ja też mogę zrujnować jej życie?”
„Masz pracę.”
„Mogę odwołać jogę.”
O mało się nie uśmiechnęłam.
A potem znowu zadzwonił mój telefon.
Asher. Teraz jego prawdziwy numer.
Odebrałam.
„Wreszcie” – warknął. „Gdzie jesteś?”
„Dzień dobry tobie też.”
„Nie mów tak spokojnie. Otwórz mieszkanie”.
„Usunąłem ci dostęp”.
„Usunąłeś mi dostęp do mojego własnego domu?”
„Mojego domu” – powiedziałem. „Moje nazwisko widnieje w umowie najmu”.
Cisza.
Była piękna.
„Nie mówisz chyba poważnie”.
„Wysłałem maila do pana Kowalskiego o drugiej w nocy. Potwierdził dane najemcy. Masz trzydzieści dni na odbiór swoich rzeczy w ramach umówionego odbioru”.
„Rozmawiałeś z właścicielem?”
„Tak”.
„Co mu powiedziałeś?”
„Prawdę”.
„Że opowiedziałem jeden głupi żart?”
„Że publicznie powiedziałeś, że nasze małżeństwo się nie liczy, bo nie jestem interesujący”.
Gwałtownie wciągnął powietrze. „Willow, piłem”.
„Wypiłaś dwa kieliszki szampana”.
„Joyce uważała to za zabawne”.
„Więc Joyce może cię ugościć”.
Kolejna cisza.
Tym razem cichsza.
„Zmaga się z czymś” – mruknął.
„Marcus?”
Jego głos się zmienił. „Skąd wiedziałaś o Marcusie?”
„Poznałam go, pamiętasz? Na twoim przyjęciu świątecznym. Wydawał się miły. Lojalny.”
„Wysłałaś mu zdjęcia?”
„Zasługiwał na fakty.”
„Zniszczyłaś jej zaręczyny.”
„Nie. Zrobiła to, tańcząc z moim mężem.”
„Zwariowałaś.”
„Nie” – powiedziałam. „Znalazłam.”
Po czym się rozłączyłam.
Grace postawiła przede mną talerz tostów i wyglądała na tak dumną, że zaczęła płakać.
O dziewiątej zadzwoniła Sarah.
„Mam wieści” – powiedziała. „I zanim zapytasz, David dostał je z HR, ale nie złamał prawa. Prawdopodobnie.”
„To pocieszające.”
„Joyce już to robiła.”
Kuchnia wydawała się węższa.
„Co?”
„Firma w Chicago. Wcześniej w Miami. Żonaci starsi mężczyźni. Romanse emocjonalne. Siła nacisku na karierę. A potem, kiedy wszystko się rozpadło, twierdzi, że była pod presją”.
Zamknęłam oczy.
„A więc Asher był po prostu…”
„Idiotą z tytułem, który mogła wykorzystać” – dokończyła Sarah. „I to nie wszystko. Marcus pojawił się w biurze dziś rano”.
Usiadłam. „Jest w delegacji”.
„Już nie. Na urlopie w nagłych wypadkach. Wszedł z wydrukowanymi zdjęciami, e-mailami, wszystkim. Ochrona musiała wyprowadzić Ashera, bo Marcus wyglądał na gotowego zamienić salę konferencyjną w miejsce zbrodni”.
„Czy Asher jest ranny?”
„Willow”.
„Wiem. Wiem”.
„Nic mu nie jest. Zawieszony do czasu przeglądu przez dział kadr. Joyce już go obwinia”.
Wyjrzałam przez kuchenne okno Grace. Mgła unosiła się nad mokrym podwórkiem. Wiewiórka przemykała wzdłuż płotu, szybko i zwyczajnie, jakby mój świat się nie zawalił.
Sarah ściszyła głos.
„Wszyscy wiedzieli, kochanie. Obiady. Późne noce. Joyce mówiła ludziom, że jesteście praktycznie w separacji. Bardzo mi przykro.”
W separacji.
Zrobiłam temu mężczyźnie śniadanie niecałe dwadzieścia cztery godziny temu.
Po tym, jak Sarah się rozłączyła, zadzwonił Marcus.
Jego głos był spokojny. Zbyt spokojny.
„Willow Richardson?”
„Willow Turner” – powiedziałam automatycznie i zamarłam.
Zapadła krótka cisza. „Dobrze. Turner. Jestem ci winna podziękowania.”
„Przykro mi, że dowiedziałaś się w ten sposób.”
„Nie jestem. Wolę brzydką prawdę od wypolerowanych kłamstw.”
Zrozumiałam to natychmiast.
Kontynuował: „Przejrzałem stare kopie zapasowe poczty Joyce. Przesłała wątki służbowe na swoje konto prywatne. Twój mąż jest w wielu z nich”.
Zacisnęłam palce na kubku.
„Jak źle?”
„Na tyle źle, że jego kariera będzie miała kłopoty z przetrwaniem. Gorzej jednak z twoim małżeństwem”.
„Moje małżeństwo już umarło”.
„W takim razie powinieneś zobaczyć sekcję zwłok”.
E-mail przyszedł przed zakończeniem rozmowy.
Załącznik miał etykietę: evidence.zip.
Marcus powiedział: „Jest jeden wątek, w którym Asher mówi o planie pięcioletnim. Powinieneś go przeczytać na siedząco”.
### Część 6
Nie otworzyłam pliku od razu.
To mnie zaskoczyło.
Latami ćwiczyłam, żeby biec w nagłych wypadkach Ashera. Zgubione spinki do mankietów, zapomniane rezerwacje na kolację, zapodziane teczki klientów, zranione ego. Jeśli coś go dotyczyło, moje ciało reagowało szybciej niż umysł.
Ale e-mail Marcusa leżał nieotwarty, kiedy jadłam śniadanie z Grace.
Prawdziwe śniadanie