Proces był długi, brudny i wyczerpujący.
Huguette zaprzeczyła wszystkiemu. Twierdziła, że moi rodzice dali jej pieniądze z miłości, bo uważali ją za drugą matkę. Odważyła się nawet powiedzieć, że mój ojciec, chory i zdezorientowany, zmyślał historie, żeby odzyskać to, co dał.
Moja matka, przeczytawszy to, zwymiotowała do szpitalnej umywalki.
Ojciec natomiast prawie się nie odzywał. Powoli odzyskiwał siły, ale coś w nim zdawało się być złamane. Nie tylko jego ciało. Jego pewność siebie.
„Przepraszam, córko” – często mi powtarzał.
A ja za każdym razem odpowiadałam:
„To oni powinni żałować. Nie ty”.
Pierwsze posiedzenie pojednawcze odbyło się w sądzie w Nantes.
Przyjechała Huguette, uczesana jak na ślub, w beżowym płaszczu i z markową torebką w dłoni, z pogardliwym spojrzeniem. Julien szedł za nią. Schudł. Unikał mojego wzroku.
Moi rodzice tam byli. Ojciec wspierał się na lasce. Moja mama miała na sobie niebieską bluzkę, tę, którą trzymała na specjalne okazje, ale teraz rękawy były za szerokie.
Na sali sądowej Huguette odegrała swoją rolę perfekcyjnie.
„Pani Mediator, jestem uczciwą kobietą. Od lat pomagałam mojemu synowi i synowej. Teraz, ponieważ Amélie chce rozwodu, manipuluje swoimi biednymi rodzicami, żebym wyglądała na złodziejkę”.
Moja mama zacisnęła pięści.
Huguette kontynuowała:
„René i Mireille dali mi te pieniądze dobrowolnie. Nikt ich do tego nie zmuszał. Teraz żałują, i tyle. To przykre, ale nie ja muszę je spłacać”.
Ich niegospodarność.
Nigdy nie widziałem mojego ojca tak bladego.
Wymamrotał:
„Huguette, jak możesz tak mówić?”
Odwróciła się do niego.
„René, zachowaj się godnie. Dałeś z siebie wszystko. Weź odpowiedzialność.”
Słowa odbiły się echem w sali sądowej.
Weź odpowiedzialność.
Mój ojciec, który pracował całe życie. Moja matka, która liczyła każdy grosz na targu. Oni musieli wziąć odpowiedzialność. Nie ona.
Maître Giraud wstał bardzo spokojnie.
„Słyszeliśmy wersję Madame Martel. Teraz pozwól nam przedstawić naszą.”
Wyjęła pendrive’a.
Prawnik Huguette zmarszczył brwi.
„Co to jest?”
„Filmy wideo” – odpowiedział maître Giraud. „Uzyskane legalnie od kilku firm, którym przekazano pieniądze.”
Huguette przestała się uśmiechać.
Pierwszy film pochodził z piekarni niedaleko dworca kolejowego. Widać na nim moją matkę wręczającą Huguette kopertę. Huguette wsunęła ją do torby po sprawdzeniu zawartości.
Drugi film pochodził z kawiarni. Mój ojciec położył kopertę na stole. Huguette podpisała paragon.
Trzeci film przedstawiał Huguette stojącą przy bankomacie i liczącą banknoty, podczas gdy moja matka czekała obok niej.
Potem było nagranie audio.
Głos Huguette, czysty i zimny:
„Nie mów Amélie. Jest zbyt emocjonalna. Daj mi pieniądze, zajmę się mieszkaniem. Julien wie”.
Julien zamknął oczy.