Ale pewnego dnia słyszy o Lucu, grzebie w rzeczach matki, znajduje imię i pisze.
A potem spotkanie. Mały chłopiec o niebieskich oczach identycznych jak Camille, ze starą zabawkową ciężarówką w dłoniach i nieśmiałym głosem:
„Przybyłeś!”
Luc czuje, jak jego serce zaciska się wokół tej małej istoty, jakby w końcu na nowo odkrył cząstkę siebie.
Nowy rozdział do napisania. Nic jeszcze nie jest oficjalne. Będą procedury administracyjne, testy, śledztwa do przejścia.
Ale pani Moreau jest pewna siebie.
A Luc, po raz pierwszy od lat, czuje się żywy, pełen nowej nadziei.
Nie wie wszystkiego, co go czeka, ale wie jedno: nigdy więcej nie zostawi Noaha samego.
Bo czasami życie daje drugą szansę. I tym razem Luc jest gotowy chwycić ją obiema rękami.
Czasami los puka do drzwi, kiedy najmniej się tego spodziewasz…