„Nie” – powtórzyła Julie, tym razem mocniej. „Emma czasami mnie ignorowała. Odrzucała sąsiadów, przyjaciół, każdego, kto sprawiał, że czuła się nieudolna. Ale nie ignorowała Trenta. Trent odszedł. To nie to samo”.
Twarz Trenta pociemniała.
Julie otworzyła kopertę, którą trzymała w dłoniach. „Przyszedł do mnie dwa tygodnie temu i poprosił, żebym zeznawała, że Emma jest niestabilna psychicznie. Powiedział, że jeśli mu pomogę, będzie mógł „odbudować rodzinę”. Potem zadzwonił do mnie mężczyzna o nazwisku Damon Caldwell”.
Sala sądowa drgnęła.
Damon siedział nieruchomo w ostatnim rzędzie.
Rebecca lekko odwróciła głowę, ale wyraz jej twarzy się nie zmienił. Dobrzy prawnicy, uświadomiłam sobie, nie okazują zaskoczenia, chyba że zaskoczenie jest przydatne.
Julie kontynuowała. „Pan Caldwell powiedział, że Emma jest wykorzystywana przez jego brata i że zeznania przeciwko niej uchronią Maisie przed medialnym cyrkiem. Zaoferował spłatę mojego długu medycznego, jeśli złożę zeznania”.
Serce mi zamarło.
Adwokat Trenta wstał. „Sprzeciw…”
Rebecca wstała. „Wysoki Sądzie, pani Parker ma dokumentację”.
Sędzia przychylił się do jej prośby.
Julie przekazała wydrukowane e-maile, rejestry połączeń i transkrypcję poczty głosowej. Damon był ostrożny, ale nie do końca. Skorzystał z e-maila asystentki. Sugerował zapłatę. Powiązał swoją ofertę zeznaniami.
Damon gwałtownie wstał.
„Proszę usiąść” – powiedział sędzia.
Usiadł.
To był drugi fałszywy zwrot akcji: myślałem, że Julie przyszła mnie zdradzić.
Przyszła mnie uratować.
Ale prawdziwy zwrot akcji nastąpił, gdy Rebecca wezwała ostatniego świadka.
„Pani Walker wzywa Nathaniela Caldwella”.
Odwróciłam się tak szybko, że aż bolała mnie szyja.
Nate wszedł bocznymi drzwiami w ciemnym garniturze, z deszczem na ramionach i spokojem na twarzy. Nie spojrzał na Damona. Nie spojrzał na reporterów, którzy jakimś cudem zebrali się z tyłu sali. Patrzył na mnie tylko na tyle długo, żebym się uspokoiła, po czym zajął miejsce na mównicy.
Pytania Rebecci były ostrożne.
Czy znał mnie przed wieczorem w The Bellwether? Nie.
Czy znałam jego sytuację finansową, kiedy zaprosiłam go do środka? Nie.
Czy mi zapłacił, obiecał pieniądze lub zaoferował mieszkanie? Nie.
Czy przyciągnęłam uwagę mediów? Nie.
Potem Rebecca zapytała: „Panie Caldwell, czy wie pan, jak zdjęcie pana, pani Walker, i jej córki ujrzało światło dzienne?”.
„Tak”.
„Jak?”
„Moja rodzina zorganizowała fotografa przed salą Bellwether w dniu moich urodzin. Pierwotnym celem było sfotografowanie mnie wychodzącego samego po tym, jak moja rezerwacja została celowo anulowana”.
W sali sądowej rozległ się szmer.
Adwokat Damona, który najwyraźniej pojawił się znikąd, stał z tyłu, ale się nie odzywał. Może nie było sensu sprzeciwiać się prawdzie, skoro prawda ma paragony.
Rebecca zapytała: „Dlaczego twoja rodzina miałaby to zrobić?”