Podano kolację. To było proste danie z makaronem, w które Lily ewidentnie włożyła sporo wysiłku, pomimo swojego stanu.

Danie z makaronem | Źródło: Pexels
Danie z makaronem | Źródło: Pexels
Ale Mark ugryzł jeden kęs, zmarszczył nos i oznajmił: „Uff, to jest zimne. Zaniosę to na górę”.
Po tych słowach chwycił talerz i zniknął na górze. Wkrótce z dołu dobiegły dźwięki jego gry wideo.
Lily, niech Bóg błogosławi jej duszę, westchnęła po prostu i zaczęła sprzątać ze stołu.
Patrzyłem z niedowierzaniem, jak ładuje zmywarkę, włącza pralkę i zaczyna składać górę dziecięcych ubranek.

Kobieta w ciąży sprząta | Źródło: Pexels
Kobieta w ciąży sprząta | Źródło: Pexels
Oczywiście, że pomagałem, ale przez cały ten czas Mark kontynuował swój maraton gier na górze.
Następnego ranka, przy śniadaniu składającym się ze spalonego tostu (najwyraźniej wyczerpanie Lily wpływało na jej umiejętności kulinarne), postanowiłem uciąć sobie pogawędkę ze szwagrem.
„Hej, Mark” – zacząłem ostrożnie – „nie mogłem nie zauważyć, że Lily dużo tu robi. Może mógłbyś pomóc, zwłaszcza że dziecko tak szybko się urodzi?”
Mark prychnął, nawet nie odrywając wzroku od telefonu. „Daj spokój. To kobieca robota, wiesz?”

Mężczyzna patrzy w telefon, pijąc kawę | Źródło: Pexels
Mężczyzna patrzy w telefon, pijąc kawę | Źródło: Pexels
Czułam, jak ciśnienie mi rośnie, ale wzięłam głęboki oddech i spróbowałam ponownie. „Mówię tylko, może pozmywasz naczynia albo pomożesz złożyć łóżeczko? To nie jest jakaś kosmiczna filozofia”.
Mark w końcu podniósł wzrok i zmrużył oczy. „Jesteś taką dramatyczną królową… Lily uwielbia się mną opiekować, tak jak będzie się cieszyć opieką nad naszym dzieckiem. Nie przynoś do mnie swoich postępowych pomysłów. Moja żona po prostu robi to, co do niej należy”.
Czułam, jak krew mi się gotuje i musiałam powstrzymać się przed wylaniem mu kawy w pysk. Ale potem w mojej głowie zaczął kiełkować pomysł, plan tak absurdalny, tak niedorzeczny, że może się udać…

Myśląca kobieta | Źródło: Pexels
Myśląca kobieta | Źródło: Pexels
Dopiłam kawę, przykleiłam sztuczny uśmiech na twarz i powiedziałam: „Wiesz co, Mark? Masz rację. Lily naprawdę lubi się tobą opiekować. Tak bardzo, że założę się, że nie wytrzymałbyś dnia, robiąc wszystko, co ona”.
Uśmiech rozlał się po twarzy Marka. „Naprawdę? A co się stanie, jeśli udowodnię ci, że się mylisz?”
„Wtedy będę twoją osobistą pokojówką do końca życia” – odpowiedziałam, szeroko się uśmiechając. „Ale jeśli przegrasz, musisz się wykazać i być mężem, na jakiego Lily zasługuje. Zgoda?”
Mark roześmiał się i wyciągnął rękę. „Zgoda”.
Uścisk dłoni | Źródło: Pexels
Uścisk dłoni | Źródło: Pexels
Nie wiedział, że mam w zanadrzu tajną broń: arbuza, rolkę folii spożywczej i mnóstwo determinacji.
***
Z warunkami zakładu, które ustaliliśmy, szybko wybrałam się do sklepu spożywczego, niemal podskakując z psotnej radości.
Wróciłam z największym i najkrąglejszym arbuzem, jaki udało mi się znaleźć. Opowiedziałam siostrze o swoim planie i poprosiłam ją o pomoc w przygotowaniu „symulatora ciąży” dla Marka.
Wybór arbuzów | Źródło: Pexels

Wybór arbuzów | Źródło: Pexels
Widzicie, przekroiliśmy arbuza na pół, wydrążyliśmy soczyste miąższe (oczywiście zachowując je na później), a następnie starannie owinęliśmy każdą połówkę folią spożywczą, zmieniając je w nieporęczne kule przypominające brzuchy. Dwie na wypadek, gdybyśmy musieli je później zamienić.
„Jesteś tego pewna?” zapytała Lily, lekko zaniepokojona, ale i rozbawiona.
„Zdecydowanie” – odpowiedziałam, dopracowując arbuza. „Czas, żeby sam spróbował”.