„Kupiłem twój dług korporacyjny w zeszłym tygodniu, Trent” – powiedziałem, a słowa spadły jak bomby. „Każda lichwa, którą zaciągnął twój ojciec, należy teraz do mojej spółki holdingowej. Jestem właścicielem twojego biznesu. I żądam spłaty długów. Dzisiaj”.
Trentowi zrzedła mina. Spojrzał na ojca w pierwszym rzędzie. Jego ojciec, bezwzględny biznesmen, natychmiast zrozumiał matematykę. Nie wahał się. Wstał, patrząc na Jessicę z absolutną odrazą.
„Ślub odwołany” – oznajmił głośno ojciec Trenta. Spojrzał na syna. „Trent. Odejdź od niej. Natychmiast”.
„Trent, proszę!” Jessica szlochała, ściskając jego smoking. „Kocham cię!”
Trent spojrzał na finansową ruinę, która patrzyła mu w twarz, a potem na szlochającego, obnażonego oszusta, który trzymał się jego ramienia. Oderwał jej palce od swojej marynarki, cofnął się i poszedł nawą za rodzicami. Porzucili ją bez wahania.
Jessica stała sama przy ołtarzu. Rzeczywistość jej całkowitego zniszczenia w końcu wytrąciła ją z równowagi. Z dzikim, nieokiełznanym krzykiem zebrała ciężkie spódnice swojej białej sukni i rzuciła mi się prosto do gardła, zaciskając dłonie w szpony.
„Zabiję cię!” wrzasnęła.
Ona
Nie zrobiła nawet dwóch kroków.
Zanim Jessica zdążyła do mnie dobiec, zatrzymali ją dwaj agenci federalni. Działali z przerażającą skutecznością, chwytając ją za ramiona i wciskając twarzą w wypolerowane marmurowe stopnie ołtarza.
Głośny, niezaprzeczalny trzask stalowych kajdanek rozbrzmiał echem w katedrze.
„Jessica Vance” – oznajmił agent prowadzący, głosem pozbawionym emocji. „Jesteś aresztowana za federalne oszustwo telekomunikacyjne, kradzież tożsamości i spisek”.
„Zabieraj ode mnie ręce!” – krzyknęła Jessica, miotając się dziko po marmurze, a jej piękny welon rozdarł się pod butami agenta. „Mamo! Tato! Zrób coś!”
William i Barbara zerwali się z pierwszych ławek, oburzenie na chwilę wzięło górę nad szokiem. „Nie możecie tego zrobić!” – ryknął mój ojciec, wskazując drżącym palcem na agentów. „To skandal! Znam burmistrza!”
„Zachowaj to dla sędziego, Williamie” – rozległ się nowy głos.