Nie odpowiedziałam. Uklękłam, żeby podnieść Chloe, podczas gdy Aiden ścisnął moją dłoń z siłą, która rozdarła mi serce. Spojrzałam na mojego byłego męża po raz ostatni. „Proszę być spokojna, od tej chwili nigdy więcej nie będziemy ingerować w pani „nowe życie”.
Schodząc po schodach, kierowca wręczył mi grubą kopertę. „Od Stevena, proszę pani. Zebraliśmy wszystkie dowody dotyczące transferów aktywów”.
Wsiadłam do samochodu, zapach drogiej skóry stanowił ostry kontrast z zastałym powietrzem biura. Wyglądając przez okno, zobaczyłam Davida i Megan kłócących się na chodniku, nieświadomych, że ich świat za chwilę zostanie uderzony taktycznym atakiem, którego się nie spodziewali.
Rozdział 2: Dziedzic niczego
Czarny mercedes wtopił się w poranną zabudowę Manhattanu, czerwcowe słońce odbijało się od wieżowców oślepiającym, obojętnym blaskiem. W samochodzie panowała ciężka cisza. Aiden patrzył przez okno, a na jego drobnej twarzy malowała się powaga, jakiej nie powinien posiadać żaden siedmiolatek.
„Mamo” – wyszeptał, nie odrywając wzroku od mijającego miasta. „Czy tata kiedyś nas odwiedzi w nowym domu?”
Pogłaskałam go po włosach, serce waliło mi jak młotem. „Zaczniemy nową przygodę, Aiden. Tylko ty, ja i Chloe”.
Mój telefon zawibrował. SMS od Stevena, mojego prawnika: Sępy wylądowały w klinice. Ochrona jest na miejscu. Pułapka zastawiona.
Gdy zmierzaliśmy w kierunku lotniska JFK, David i cały klan Colemanów zjeżdżali do Hope Private Reproductive Center. Dla nich to było…
koronacja. Allison, kochanka, która została królową, siedziała w salonie VIP w sukni ciążowej, która kosztowała więcej niż mój pierwszy samochód.
Linda, moja była teściowa, wręcz wibrowała z podniecenia. Ujęła dłoń Allison z ciepłem, którego nie okazywała mi od ośmiu lat. „Kochana, trzymasz się? Mój wnuk potrzebuje odpoczynku od matki”.