„Jesteś pewien, David?”
Nie przytuliła mnie, a ja byłem jej wdzięczny.
„Miałam dobrych rodziców” – powiedziała Anna, zanim ktokolwiek poczuł się komfortowo. „Muszę to najpierw powiedzieć”.
Skinąłem głową. „Więc mają mój szacunek, zanim poproszę o jakiekolwiek miejsce w twoim życiu”.
Spojrzała na mnie. „Czy wiedziałeś o mnie?”
„Nie. Wiem, że ta odpowiedź nie wystarczy. Ale to prawda”.
„Nie przyjechałam po nowe dzieciństwo”.
„Miałam dobrych rodziców”.
„Nie mogę ci ich dać. Cieszę się, że miałaś rodziców, którzy cię kochali”.
Heather wpatrywała się w swoje dłonie.
Anna to zauważyła. „Nie przyszłam po twojego ojca”.
Heather zarumieniła się, bo właśnie tego się obawiała.
Pochyliłam się do przodu. „Nikt przy tym stole niczego nie bierze. Próbujemy zwrócić to, co zostało skradzione”.
Oczy Anny zaszkliły się, ale panowała nad sobą.
„Nie mogę ci ich dać”.
„To miłe zdanie”.
Gwen się uśmiechnęła.
Nawet Anna wiedziała, ledwo.
***
Po tym zadzwoniłam do Joeya.
Był na naszym roku i znał sprawy wszystkich.
„Muszę zapytać o wieczór ukończenia szkoły”.
Zadzwoniłam do Joeya.
„Evelyn” – powiedział.
„Pamiętasz?”
„Pamiętam więcej, niż powiedziałem”.
„To powiedz to teraz”.
Joey westchnął. „Widziałem Hugo pakującego pudła do samochodu przed wschodem słońca. Diana płakała. Evelyn siedziała na tylnym siedzeniu”.
„Dlaczego mi nie powiedziałeś?”
„Pamiętam więcej, niż powiedziałem”.
„Byłeś już na dworcu autobusowym. Potem plotki rozeszły się tak szybko, że myślałem, że źle zrozumiałem”.
„Jakie plotki?”
„Że Evelyn uciekła, bo myślała, że jest dla ciebie za dobra. Za dobra dla nas wszystkich”.
Zacisnąłem mocniej dłoń na telefonie.
„Była w ciąży, Joey”.