„Oczywiście, Estelle. Ale teraz wszyscy tu mieszkamy. Po prostu optymalizuję wspólną przestrzeń”.
„Komfort dla wszystkich” – zapytałam – „czy tylko dla ciebie?”
Zanim zdążyła odpowiedzieć, w drzwiach pojawił się Desmond.
Tak, pognieciony i unikający mojego wzroku.
„Dzień dobry, mamo.”
„Desmond, musimy omówić zmiany, które wprowadza twoja żona, bez pytania mnie.”
Zerknął na Thalię.
„Jakie zmiany?”
„Lodówka. Ekspres do kawy. Przenoszenie moich rzeczy. To, że najwyraźniej potrzebuję pozwolenia na korzystanie ze sprzętów AGD we własnej kuchni.”
Potarł twarz.
„Mamo, Thalia po prostu organizuje. Lepsze systemy, wiesz?”
Thalia położyła dłoń na jego ramieniu.
„Estelle, wiem, że zmiany są trudne dla ludzi z twojego pokolenia, ale to naprawdę jest lepsze. Pracujesz tak długo. Nie masz już czasu na prowadzenie porządnego domu. Pomagamy.”
Pomagamy.
To właśnie nazywała wymazywaniem mnie.
„Co właściwie mam jeść?” zapytałam.
„Sama sobie zrobisz zakupy” powiedziała gładko. „W lodówce jest jeszcze trochę miejsca na rzeczy osobiste. Jeśli będziesz się trzymać podstawowych rzeczy, powinno wystarczyć dla jednej osoby z prostymi potrzebami”.
Proste potrzeby.
Jakbym była lokatorką we własnym domu.