Myślałem, że zostawię go mojej nowej partnerce, ale kiedy prawda wyszła na jaw, zerwałem z nią następnego dnia. „Nie mogę odzyskać przeszłości. Ale jeśli mi pozwolisz… Zostanę za tobą. Po cichu. Bez tytułu. Bez wymagań. Wiedząc, że wszystko z tobą w porządku… to mi wystarczy”. Arjun długo na mnie patrzył. Potem powiedział: „Zgadzam się. Nie dla pieniędzy. Ale dlatego, że moja matka wierzyła, że nadal możesz być dobrym człowiekiem”. Czas: jedyna rzecz, której nigdy nie odzyskasz. Nie byłem już „tatą”. Ale śledziłem każdy jego ruch. Dyskretnie inwestowałem w jego galerię. Polecałem kolekcjonerów. Dzieliłem się kontaktami z lat spędzonych w biznesie. Nie mogłem „odzyskać” syna. Ale nie chciałem go stracić ponownie. Każdego roku, w rocznicę śmierci Meery, chodziłem do świątyni.
Klęcząc przed swoim zdjęciem, płakał: „Przepraszam. Byłem samolubny. Ale spędzę resztę życia, starając się być lepszy”. W roku, w którym skończył 22 lata, Arjun został zaproszony do wystawienia się na międzynarodowych targach sztuki. Na swojej stronie napisał jedno zdanie: „Dla ciebie, mamo. Zrobiłem to”. A pod nim, po raz pierwszy od dziesięciu lat, wysłał mi wiadomość: „Jeśli masz czas… wernisaż w tę sobotę”. Byłem oszołomiony. Słowo „tato” – takie proste – a jednak oznaczało koniec całego bólu… i początek czegoś nowego. Ostatnia wiadomość: Niektórych błędów nie da się wymazać. Ale szczery żal wciąż może poruszyć serce. Szczęście nie tkwi w doskonałości, ale w odwadze, by stawić czoła temu, co wydawało się niewybaczalne.