Nie po to, żeby się umyć.
Porozmawiać.
Teréz leżała na sali dwułóżkowej. Norberta nie było.
– Czy usiądziesz?
Usiadłam.
– Norbert powiedział, że chcesz rozwodu.
– Norbert chce rozwodu, jeśli się tobą nie zaopiekuję.
Teréz zmarszczyła brwi.
– Nie prosiłam o to.
– Ale prosiłam, żebym nie brała mieszkania.
Zbladła.
– Słyszałaś?
– Lili też.
To najwyraźniej wpłynęło na nią bardziej niemiło.
– Nie miałam tego na myśli.
– Co miałaś na myśli?
– To mieszkanie też należy do jej syna.
– Oczywiście.
– Ona też niewiele miała po ojcu.
– I dlatego powinna zabezpieczyć sobie przyszłość w mieszkaniu kupionym za pieniądze moich rodziców?
– Po prostu się jej bałam.
– I czekałam dwanaście lat, aż ktoś zacznie się mnie bać.
Teréz milczała.
– Kiedy urodziła się Lili, dlaczego wróciłaś do domu?
– Myliłam się.
– Kilka dni później tańczyła na weselu sąsiadki.
Zamarła.
Wiedziałam o tym.
Moja mama widziała zdjęcia od wspólnej znajomej.
Nigdy nie powiedziałam Teréz.
– Była wtedy rozczarowana, powiedziała w końcu.
– Czym?
– Spodziewałam się chłopca.
– Moje dziecko nie było szyte na miarę.
– Wiem.
– Teraz.
Oczy Teréz napełniły się łzami.
– Csilla, dorastałam w innym świecie.
– To nie wyjaśnia, dlaczego przez dziesięć lat udawała, że Lili jest gorszą wnuczką.
– Nie udawałam.
– Kiedy ostatni raz była na szkolnym przedstawieniu?
Nie odpowiedziała.
– Kiedy zabrałaś ją gdzieś samą?
Cisza.
– Ale teraz, kiedy zachorowała, znów jestem synową, więc moim obowiązkiem jest się nią opiekować.
– To powiedział Norbert, nie ja.
– A ty się nie sprzeciwiłaś.
Téréz odwróciła głowę.
Kiedy wychodziłam z sali, Norbert czekał na korytarzu.
– Co mu powiedziałaś?
– Prawdę.
– Dlaczego musiałaś go zdenerwować?
– Dlaczego powiedziałaś mu, że wezmę mieszkanie?
– Bo sam o to poprosił.
– A co powiedziałaś?
– Że zobaczymy.
– Byłaś u prawnika?
Jej twarz się skrzywiła.
To dało mi odpowiedź.
– Kiedy?
– Po prostu szukałam informacji.
– Kiedy?
– Dwa tygodnie temu.
Zjedliśmy razem kolację dwa tygodnie wcześniej.
A przynajmniej tak myślałam.
– Więc pytałeś mnie, co możesz zachować przed rozwodem.
– Nie chciałam rozwodu.
– Tylko się do niego przygotowywałeś.
– Mama powiedziała, że to nie zaszkodzi.
Zaśmiałam się do siebie.
– Oczywiście.
Norbert się zdenerwował.
– Nie obwiniaj mojej matki za wszystko!
– On nie jest moim mężem.
– To obwiniaj mnie!
– Ja to zrobię.
To go zaskoczyło.
Może oczekiwał, że wrócimy do tej starej gry, w której jest tylko między dwiema kobietami i nigdy nie jest za nic odpowiedzialny.
Nie teraz.
– Zdecydowałeś się na AA.
– Tak.
– Zostawiłeś mnie samą z Lili.
– Pracowałam.
– Za każdym razem stałeś po stronie matki.
– Nie za każdym razem.
– A teraz powiedziałeś, że powinniśmy się rozwieść.
Milczał.
– To zaakceptuj to.
W następnym tygodniu Norbert spróbował ponownie.
Najpierw uprzejmie.
Przyniósł obiad.
– Porozmawiajmy.
Potem się obraził.
– Czy to jest dla ciebie aż tak wiele warte po dwunastu latach?
W końcu, ze złością.
– Nie możesz tego zrobić z powodu Lili!
Też się na to wkurzyłem.
– Nie używaj jej jako tarczy.
– Dziecko potrzebuje obojga rodziców.
– Potrzebują obecności obojga rodziców.
– Byłem obecny.
– Tak, w mieszkaniu.
Adwokat w końcu wysłał papiery rozwodowe.
Norbert nie podpisywał ich przez kilka dni.
Wtedy pewnego wieczoru Lili przyszła do mnie.