„Po przedłużeniu umowy z Horizon złożę pozew o rozwód”.
„Moja matka będzie na nią naciskać, żeby się zgodziła”.
Potem Manon odtworzyła pocztę głosową.
„Elise mi ufa. O to właśnie chodzi. Ufająca żona podpisuje szybciej niż nieufna”.
Elise nie płakała.
Coś w niej po prostu się uspokoiło.
Laure natychmiast zorganizowała oficjalne przekazanie dowodów. Wszczęto postępowanie w sprawie objęcia mieszkania nadzorem sądowym.
Ale Manon wciąż miała klucz.
Pojechali tam tego samego wieczoru.
W mieszkaniu pachniało whisky i perfumami. Za kiepską repliką Wieży Eiffla Samuel odkrył sejf w ścianie. Manon wpisała datę urodzenia Romaina.
Drzwi się otworzyły.
W środku znajdowały się 220 000 euro w gotówce, kilka zegarków, biżuteria i teczki z nazwiskami nieznanych dostawców.
Laure założyła rękawiczki.
Jedna teczka zawierała fikcyjne faktury.
Kolejny, przelewy na konta osobiste.
W trzecim znajdował się wniosek o kredyt hipoteczny na dom, który Élise posiadała przed ślubem.
Jej podpis znajdował się na dole dokumentu.
Nigdy go nie podpisała.
Kolejny plik miał odręczny tytuł: „Strategia rozwodowa”.
Wmówić Élise, że zaniedbała swoje małżeństwo.
Wykorzystać Madeleine, żeby wpędzić ją w poczucie winy.
Zażądać udziału w kapitale, zanim ukryte konta zostaną odkryte.
Zdobyć dom jako odszkodowanie.
W korytarzu rozległ się huk.
„Manon! Otwórz te drzwi!”
Roman wszedł kilka sekund później, przemoczony deszczem. Zobaczył sejf, akta, Laure, Samuela, a potem Élise.
„To nie tak, jak myślisz”.
Élise uniosła wniosek o kredyt.
„To wyjaśnij mi, jak wygląda mój skradziony podpis”.
Roman cofnął się w stronę wyjścia.
Samuel zastąpił mu drogę.
„Nie rozumiesz” – kontynuował Romain. „To wszystko miało uratować firmę”.
„Zapłaciłeś za pierścionek za 38 000 euro, ceremonię za 90 000 euro i tajne mieszkanie pieniędzmi tej firmy”.
„Miałem to wszystko spłacić”.
„Czyimi pieniędzmi? Moimi?”
Jego spojrzenie stwardniało.
„Będziesz żałował, że mnie upokorzyłeś”.
„Mylisz upokorzenie z chwilą, gdy inni dowiedzą się, co zrobiłeś”.
Policja przejęła akta kilka godzin później.
Romain postanowił jednak kontynuować wojnę medialną. Opublikował nagranie, w którym oskarżył Élise o sfabrykowanie dowodów przy pomocy wpływów rodziny.
Następnie Henri Vallière zadzwonił do córki.
„Jak daleko jesteś gotowa się posunąć?”
„Dopóki nie będzie już gdzie ukryć prawdy”.
„W takim razie przestań się ukrywać”.
Następnego dnia Élise stawiła się przed prasą w siedzibie Grupy Vallière. Miała na sobie biały garnitur i była bez biżuterii.
Roman siedział w drugim rzędzie z Madeleine, przekonany, że nie odważy się publicznie ujawnić ich małżeństwa.
Élise weszła na podium.
„Nazywam się Élise Vallière. Jestem oskarżona o zniszczenie firmy mojego męża z zazdrości”. Pokażę więc, jak naprawdę finansowano tę firmę, jak moje małżeństwo zostało wykorzystane do defraudacji funduszy i jak kampania medialna została wykorzystana do zatuszowania przestępstw.
Najpierw ekran za nią pokazywał ceremonię.
Romain trzymający Manon za ręce.
Następnie oświadczenia dowodzące, że Élise pokrywała pensje i gwarantowała pożyczki.
Następnie wydatki ślubne zarejestrowane jako koszty komunikacji.
W końcu głos Romaina rozbrzmiał echem w sali.
„Żona ufająca podpisuje szybciej niż podejrzliwa”.
Dziennikarze odwrócili się w jego stronę.
Roman wstał.
„Ona potrafi sfabrykować wszystko!”
Laure pokazała raporty ekspertów, wyciągi bankowe, zajęte dokumenty i fałszywy wyrok rozwodowy, którym oszukano Manon i organizatorów ślubu.
Madeleine zaczęła krzyczeć.
„Po co się tak starać? Jesteś bogata!” Te pieniądze nic dla ciebie nie znaczą!
Elise na nią spojrzała.
„To, co dla twojego syna nic nie znaczyło, to moje zaufanie”.
Potem zwróciła się do Romaina.
„Twierdzisz, że cię zniszczyłam. Zabrałam ci tylko to, co do ciebie nie należało. Twoja firma upadła, bo ją opustoszałaś. Twoje małżeństwo się rozpadło, bo go zdradziłaś. Twoja reputacja znika, bo zamieniłaś ją na kłamstwo”.
Tego dnia sprostowano artykuły korzystne dla Romaina. Pracownicy złożyli oświadczenia. Dostawcy złożyli skargi. Dyrektor finansowy przesłał obciążające e-maile.
Elise myślała, że najgorsze już za nią.
O 22:14 wróciła do paryskiego mieszkania, które zajmowała od czasu rozstania.
Drzwi były uchylone.
Koszyk Lune, białego kota, którego adoptowała z Romainem dwa lata wcześniej, był pusty.
Jej telefon zawibrował.