W noc kolacji Renata wiedziała już wystarczająco dużo, by zakończyć swoje małżeństwo.
Nie spodziewała się jednak, że Valeria pogłaszcze ją dłonią po twarzy.
Po policzku wszedł kierownik restauracji z dwoma ochroniarzami. Za nimi pojawiła się Mariana Ríos, prawniczka Renaty, która do tej pory siedziała w głównej jadalni, udając, że je niezobowiązującą kolację.
„Pani Salcedo” – powiedziała Mariana – „czy chciałaby pani zgłosić incydent?”
Valeria zamrugała.
„Kim pani jest?”
„Prawnikiem”.
Rodrigo zrobił krok.
—Mariana, nie teraz.
Renata prawie się uśmiechnęła.
Rodrigo zapomniał o podstawowej zasadzie: nie da się uciszyć ludzi, którzy przestali dla ciebie pracować.
ness.
„Tak” – powiedziała Renata. „Chcę raportu. I chcę, żeby restauracja zachowała wszystkie nagrania z jadalni, korytarzy, wejścia i prywatnej windy”.
Rodrigo znów zbladł.
Inwestorzy to zauważyli.
Don Santiago Arriaga, jeden z najpotężniejszych wspólników w Monterrey, odstawił szklankę na stół.
„Rodrigo, dlaczego tak się martwisz, że zachowają nagranie?”
Nikt nie odpowiedział.
Ta cisza bolała bardziej niż policzek.
Valeria spojrzała na Rodriga.
„Powiedz im, że to absurdalne”.
Rodrigo na nią nie spojrzał.
Wtedy Valeria zrozumiała coś brutalnego: bliskość władzy to nie to samo, co jej posiadanie.
Mariana otworzyła cienką teczkę i wyjęła kartkę papieru.
„Biorąc pod uwagę dzisiejszy incydent i wstępny przegląd, Fundusz Salcedo może zalecić natychmiastowe zawieszenie finansowania pomostowego”.
Rodrigo zacisnął zęby.
„Nie możesz tego zrobić w związku z konfliktem małżeńskim”.
Renata pochyliła głowę.
„Czy to nie wystarczy dla ciebie w sprawach małżeńskich? Dobrze. To porozmawiajmy formalnie”.
Valeria poczuła, jak grunt pod jej nogami się zapada.
Renata kontynuowała:
„Twoja asystentka uczestniczyła w kolacji z ograniczonym dostępem bez formalnego oświadczenia o konflikcie interesów. Próbowała zmienić układ miejsc inwestorów. Zaatakowała mnie fizycznie. Zażądałeś, aby nie zabezpieczać żadnych dowodów. A nie wspominając już o nieregularnych wydatkach”.
Oczy Valerii się rozszerzyły.
„Nieregularne wydatki?”
Rodrigo wyszeptał:
„Renato, przestań”.
Podpisała raport bez drżenia rąk.
„Nie. To słowo teraz należy do mnie”.
A kiedy Mariana przesunęła drugą kartkę papieru po stole, Rodrigo zrozumiał, że policzek otworzył jedynie o wiele mroczniejsze drzwi.
CZĘŚĆ 3
O godzinie 7:00 zarząd Grupo Ibarra zebrał się bez kawy i cierpliwości.
Rodrigo pojawił się w tym samym garniturze co poprzedniego wieczoru. Miał zaczerwienione oczy, niesforną brodę i minę człowieka, który wciąż wierzy, że może zamienić katastrofę w „nieporozumienie”.
Renata pojawiła się za pośrednictwem wideorozmowy ze swojego biura w Lomas de Chapultepec. Jej włosy były nienaganne, miała na sobie białą bluzkę, a na jej policzku wciąż widoczny był czerwony ślad po uderzeniu.
Nie zakryła go makijażem.
Ten ślad był częścią protokołu.
„To nadzwyczajne zebranie dotyczy incydentu w Polanco, przeglądu ładu korporacyjnego i postępowania Valerii Duarte” – powiedziała przewodnicząca zarządu.
Rodrigo pochylił się do przodu.
„Żałuję tego, co wydarzyło się wczoraj wieczorem”.
Renata nawet nie mrugnęła.
Przewodnicząca zapytała:
„Czego konkretnie żałujecie?”
„Przerwania kolacji”.
Dyrektor finansowy, Esteban Molina, spuścił wzrok.
Jeden z członków zarządu zamknął oczy.
Prezes odezwał się chłodniej:
„Spróbuj jeszcze raz”.
Rodrigo przełknął ślinę.
„Przepraszam, że Valeria uderzyła Renatę”.
„I co z tego?”
„I że nie interweniowałem na czas”.
Renata odezwała się po raz pierwszy.
„Nie interweniowaliście”.
W sali zapadła cisza.
Rodrigo odwrócił się w stronę ekranu.
„Starałem się nie eskalować sytuacji”.
„Ty ją eskalowałeś, prosząc o niezabezpieczanie nagrania”.
Prawnik zarządu robił notatki.
Następnie nadeszła najgorsza część.
Esteban otworzył teczkę.
„Valeria otrzymała poufne materiały dotyczące zakupu NexRuty. Trzykrotnie zgłaszałem sprzeciw mailowo”.
Rodrigo spojrzał na niego, jakby go zdradził.