„Dokąd płyniemy?” Valeria mruknęła coś pod nosem, udając, że ledwo może mówić.
„Na pokład. Dobrze ci to zrobi”.
Rodrigo objął ją ramieniem.
Każdy by pomyślał, że to mąż opiekujący się żoną.
Valeria poczuła magnetofon ukryty pod ubraniem.
Potrzebowała go do rozmowy.
Gdy dotarli do rufy, wiatr smagał ją po twarzy.
Nie było tam żadnej załogi.
Rodrigo kazał wszystkim zostać w środku z powodu burzy.
Valeria zachwiała się celowo.
„Rodrigo… Boję się”.
Złapał ją.
„Uspokój się”.
Za nimi pojawił się Federico.
„Po prostu to zrób”.
Valeria poczuła, jak serce wali jej w piersi.
Rodrigo spojrzał na ojca.
„Wciąż jest zbyt przytomna”.
Teresa odpowiedziała:
„To daj jej wino”.
Wyjęła z torebki małą buteleczkę.
Valeria zobaczyła biały proszek zbierający się na dnie.
Nie było już żadnych wątpliwości.
„Co w tym jest?” zapytała.
W trójkę zamarli.
Rodrigo spojrzał na nią uważnie.
„Co powiedziałaś?”
Valeria powoli zamrugała.
„Nic…”
Rodrigo obserwował ją przez kilka sekund, a potem uśmiechnął się.
„Myślałem, że się obudziłaś”.
Federico podszedł do balustrady.
„Za pięć minut będzie po wszystkim. Jutro wszyscy będą płakać nad biedną dziedziczką, która wpadła do morza podczas miesiąca miodowego”.
Teresa dodała:
„I wrócimy do Meksyku, żeby uregulować spadek”.
Valeria dostała to, czego potrzebowała.
Niemal idealne wyznanie.
Ale potem wydarzyło się coś, co nie było częścią planu.
Rodrigo sięgnął do kieszeni szlafroka.
Znalazł telefon.
Wyraz jej twarzy się zmienił.
„Co to jest?”
Valeria próbowała mu go odebrać.
Za późno.
Rodrigo spojrzał na ekran.
Dyktafon wciąż grał.
„Nagrywała nas!”
Federico rzucił się na nią.
Valeria pobiegła.
Teresa krzyknęła:
„Złap ją!”
Rodrigo dogonił Valerię przy drabinie i złapał ją za włosy.
„Do kogo dzwoniłaś?”
Nie odpowiedziała.
Ścisnął ją za ramię.
„Do kogo dzwoniłaś?!”
Valeria spojrzała mu prosto w oczy.
„Jedyny mężczyzna, o którym zapomniałaś, którego nigdy nie kupisz.”
Rodrigo zbladł.
„Twój ojciec?”
Valeria się uśmiechnęła.
„Nie.”
Nad oceanem pojawiło się światło.
A potem kolejne.
I jeszcze jeden.
Federico podbiegł do burty statku.
W deszczu widać było zbliżające się dwie łodzie.
Rodrigo złapał Valerię w pasie i zaczął ciągnąć ją w stronę relingu.
„Jeśli teraz zniknie, nadal będziemy mogli powiedzieć, że spadła!”
„Zwariowałaś!” krzyknęła Teresa.
„Jeśli ona jeszcze żyje, to już zatonęliśmy!”
Rodrigo podniósł Valerię na nogi.
Czuła za sobą pustkę morza.
Wtedy głośny głos przeciął burzę.
„Statek Aurora, zostań tam, gdzie jesteś! Urząd Morski!”
Rodrigo rozejrzał się rozpaczliwie.
Ale Federico wskazał na horyzont.
„Za nami jest jeszcze jedna łódź!”
Valeria też ją zobaczyła.
Nie należała do Urzędu Morskiego.
Była czarna, szybka i miała na pokładzie kilku ludzi.
Jeden z nich stał na dziobie.
Valeria rozpoznała sylwetkę nawet w deszczu.
Jej ojciec.
Przybył Ernesto Alcázar.
A ta część zdrady, o której nikt, nawet Valeria, nie wiedział, wciąż musiała zostać ujawniona.
Część 3
„Puść ją!”
Głos Ernesta odbił się echem od zbliżającej się łodzi.
Rodrigo zacisnął zęby i mocniej przytulił Valerię.
„Nie podchodź bliżej, bo ją wyrzucę!”
To całkowicie zniszczyło możliwość sfingowania wypadku.
Federico zrozumiał.
„Rodrigo, puść ją!”
Ale jego syn już stracił nad sobą kontrolę.
„To wszystko moje!” krzyknął. „Wszystko było ustawione!”
Valeria spojrzała na niego.
Po raz pierwszy nie widziała eleganckiego, cierpliwego i czarującego mężczyzny, którego poznała dwa lata wcześniej.
Zobaczyła kogoś, kto grał tę rolę o wiele za długo.
„Nigdy nie byłam twoją żoną” – powiedziała. „Byłam twoją inwestycją”.
Rodrigo nerwowo się zaśmiał.
„W końcu rozumiesz”.
Nie wiedział, że na pokład skierowano kilka mikrofonów kierunkowych.
Nie wiedział też, że Diego wysłał pierwsze nagranie do władz Meksyku i skontaktował się ze Strażą Przybrzeżną ze względu na międzynarodowe położenie statku.
Ernesto przybył w towarzystwie prywatnej ochrony dopiero po otrzymaniu pozwolenia na podejście.
Rodrigo nadal wierzył, że uda mu się negocjować.
„Chcę l
„Szeroko, i chcę, żeby wszystkie zostały usunięte!”
Diego odpowiedział z jednego z głośników:
„Rodrigo, słuchaj uważnie. Sfałszowane przez ciebie pełnomocnictwo zostało już przekazane prokuraturze”.
Wyraz twarzy Federica się zmienił.
Rodrigo spojrzał na ojca.
„Skąd to wiesz?”
Diego kontynuował:
„Wiemy też o kontach otwartych w Panamie i Szwajcarii”.
Teresa cofnęła się.
„Federico…”
„Zamknij się!”