Monique kontynuowała obieranie jabłek.
„To dobrze. Zawsze miałaś do tego smykałkę”.
Élodie weszła do kuchni, machając designerską torbą.
„Patrz, co mama dała mi na pracę zaliczeniową!”
„Uzyskała 11” – dodała z dumą Monique. „Dla niej to ogromny wysiłek”.
Isabelle wycofała się do łazienki i przyjrzała się swojej bladej twarzy w lustrze. Miała 21 lat, ale wyglądała na 30. Tego dnia zrozumiała, że jej własne sukcesy nigdy nie przyniosą jej tyle radości, co najmniejszy postęp siostry.
Po ukończeniu studiów została zatrudniona w firmie księgowej w La Défense. Po raz pierwszy w życiu zarabiała na godne życie. Myślała, że w końcu zbuduje coś własnego. Monique natomiast natychmiast uznała swoją pensję za zasób rodziny.
Najpierw 600 euro za przeciekający dach. Potem 350 euro za sukienkę, którą Élodie „absolutnie musiała założyć” na ślub przyjaciółki. Potem 2500 euro, żeby uniknąć debetu w banku. Każdy przelew sprawiał, że Isabelle była biedniejsza, ale nadal myślała, że kupuje miejsce przy stole.
Élodie nigdy nie podziękowała. Publikowała zdjęcia ze swoich weekendów –
końcówki i wypady. Isabelle jadła makaron z masłem po 11 godzinach pracy.
Rok przed rozstaniem Élodie wydała 9000 euro na kartę, którą Isabelle dała jej „tylko na wypadek nagłej potrzeby”. Wyjaśniła, że przechodziła trudny okres i że dla jej dobrego samopoczucia zalecono wyjazd na Ibizę.
Isabelle spłaciła dług ze swoich oszczędności.
Podczas rodzinnego obiadu powiedziała:
„Spłaciłam kartę, ale to wszystko. Już jej nie użyjesz. To było wszystko, co zaoszczędziłam”.
Élodie przewróciła oczami.
„Zawsze robisz z tego wielką aferę. Zarabiasz dobrze”.
Isabelle spojrzała na matkę, czekając przynajmniej na reakcję.
Monique westchnęła.
„Nie psuj sobie niedzieli problemami finansowymi”.
Coś pękło w Isabelle. Za mało, by odejść, ale wystarczająco, by przestać mylić ich potrzebę miłości z jej potrzebą.
Ostateczne rozstanie nastąpiło we wtorek wieczorem. Monique wezwała ją, mówiąc, że to „wyjątkowa okazja”. Stół był zastawiony ślubną porcelaną, kryształowymi kieliszkami i pieczoną cielęciną. Alain wpatrywał się w swój talerz. Élodie miała na sobie jedwabną sukienkę, którą Isabelle podarowała jej rok wcześniej.
Po deserze Monique odłożyła serwetkę.
„Élodie otwiera butik designerski w Boulogne-Billancourt”.
„Masz biznesplan?” zapytała Isabelle.
Élodie zaśmiała się pogardliwie.
„Mam wizję. Liczby to twoja obsesja”.
„Potrzebuje 200 000 euro na czynsz, remonty i inwentaryzację” – kontynuowała Monique.
Isabelle pomyślała, że chyba się przesłyszała.
— 200 000 euro?
— Masz doskonałą historię kredytową. Sprawdziliśmy. Możesz dostać kredyt firmowy i linię kredytową.
— Sprawdziłeś moją zdolność kredytową bez pytania mnie?
— Jesteśmy twoją rodziną.
— Nie. Niczego nie podpiszę.