Jessica w końcu podniosła wzrok znad ekranu. Nie upuściła telefonu. Podeszła, a na jej twarzy malowała się wyrachowana irytacja. „O rany, Sarah, podnieś go. On po prostu dramatyzuje”.
„Ma złamaną rękę, Jessico! Musimy natychmiast jechać na pogotowie!”
Nie czekałam na jej pozwolenie. Podniosłam Leo, uważając na jego złamaną kończynę i praktycznie zaniosłam go do samochodu. Jessica podążała za nim w milczeniu, jej zachowanie było podejrzanie odległe, a oczy biegały wokoło.
i jakby planowała kolejny ruch.
Izba przyjęć była istnym atakiem zmysłów, oślepiającym światłem jarzeniówek i zapachem alkoholu salicylowego. Natychmiast przewieziono Leo na oddział chirurgii dziecięcej. Podczas gdy Jessica siedziała w poczekalni, płacząc w dłonie dla dobra pielęgniarek, ja stałam przy stanowisku rozliczeń. Z zapałem podałam kartę kredytową, żeby pokryć ogromny udział własny, desperacko pragnąc zapewnić Leo najlepszą opiekę bez zwłoki.
Podpisywałam rachunek, gdy poczułam za sobą czyjąś ciężką obecność.
„Sarah Jenkins?”
Odwróciłam się. Stali tam dwaj umundurowani policjanci z ponurymi minami. Zanim zdążyłam przetworzyć pytanie, jeden z nich złapał mnie za ramię, obrócił i trzasnął nadgarstkami.
Zimny metal kajdanek brutalnie wbił się w moją skórę, a trzask rozniósł się echem po sterylnym holu szpitala.
„Masz prawo milczeć” – mruknął funkcjonariusz, zaciskając mocniej uścisk.
Po drugiej stronie korytarza Jessica dramatycznie osuwała się w ramiona pielęgniarki, szlochając histerycznie i wskazując drżącym palcem prosto na moją twarz.
„Pchnęła go!” – wrzasnęła Jessica, a jej głos odbił się echem od linoleum na podłodze. „Zawsze zazdrościła mojej rodzinie! Widziałam na własne oczy, jak zepchnęła moje dziecko z peronu!”
Zmroziło mi się. Zdrada była tak nagła, tak niewyobrażalnie dotkliwa, że aż zaparło mi dech w piersiach. Nie mogłam wykrztusić słowa. Kobieta, którą uważałam za siostrę, wrabiała mnie w brutalne przestępstwo. Byłam kompletnie załamana, wpatrywałam się w podłogę, gotowa pozwolić im zaciągnąć mnie do celi.
Ale nagle, wahadłowe, podwójne drzwi dziecięcego oddziału urazowego otworzyły się z hukiem.
Dr Evans, główny chirurg urazowy, wyszedł. Był wysokim, imponującym mężczyzną, ale jego twarz była teraz maską absolutnej, przerażającej furii. Przeszedł obok płaczliwej Jessiki, całkowicie ją ignorując, i zatrzymał się tuż przed policjantami.