Zaparkował z impetem i wyskoczył z zadowolonym z siebie uśmiechem, trzymając stos spłaszczonych kartonów, jakby naprawdę spodziewał się wyrzucić mnie na ulicę. Moi rodzice stanęli obok niego jak zwycięzcy przybywający po łupy.
Maszerowali w moim kierunku, gotowi odebrać mi wszystko, co kochałam.
Ale żaden z nich jeszcze nie spojrzał poza drzewa.
Żaden z nich nie dostrzegł, co mnie czeka.
Część 3
Garrett wbiegł na żwirowy podjazd i rzucił mi kartony pod nogi.
„Czas minął, Sienna” – zadrwił, a jego przekrwione oczy zdradzały przytłaczający ciężar długów. „Za dwie godziny przyjedzie rzeczoznawca majątkowy. Spakuj swoje graty i wynoś się”.
Mama z zadowoleniem założyła ręce na piersi. Nawet mój ojciec, Douglas, wyglądał na zupełnie nieporuszonego faktem, że zaraz pozbawią dachu nad głową swoją jedyną córkę.
Nie drgnęłam.
Po prostu się uśmiechnęłam.
Powolny, przerażająco spokojny uśmiech sprawił, że Garrett się zawahał.
„Spóźniłeś się, Garrett” – powiedziałam spokojnie. „Wycena już się odbyła. Szczerze mówiąc, wiele rzeczy już się wydarzyło”.
Zanim zdążył przetworzyć moje słowa, ciszę przerwał odgłos kilku pojazdów wjeżdżających na podjazd. Ale to nie był szeryf.
To był konwój eleganckich, czarnych SUV-ów, za którymi podążał lokalny wóz transmisyjny i luksusowy samochód cateringowy.
Pewność siebie Garretta natychmiast zgasła. „Co to, do cholery, jest, Sienna? Kim są ci ludzie?”
Wskazałem na ogromną płócienną plandekę rozwieszoną między dwoma dębami przy wejściu. Następnie pociągnąłem za linę zwalniającą.
Plandeka opadła.
Pod nią stał ogromny, profesjonalnie wykonany szyld, prawie dwumetrowej wysokości, z wyraźnym złotym napisem:
POD NOWYM ZARZĄDEM: VERDANT VENTURES LLC.
Moja matka jęknęła i zatoczyła się do tyłu. Ojcu dosłownie opadła szczęka.
„Witamy na oficjalnej ceremonii przekazania majątku Verdant Lavender” – oznajmiłem płynnie, gdy dyrektorzy korporacji, lokalni politycy i moja błyskotliwa prawniczka Amanda Cortez wysiadali z SUV-ów. „Widzisz, Garrett, nie możesz zająć mojej nieruchomości, żeby spłacić swoje długi kryptowalutowe. Bo już jej nie posiadam. Sprzedałem ją Verdant Ventures trzy dni temu za 2,85 miliona dolarów”.
„Ty… ty co?” Garrett się zakrztusił, a z jego twarzy odpłynęła cała krew. Wyglądał, jakby za chwilę miał zwymiotować.
„Sprawa załatwiona” – powiedziała Amanda Cortez, robiąc krok naprzód z ostrym jak brzytwa prawniczym uśmiechem. „A jeśli nadal będziesz nękać dyrektor zarządzającą tej posiadłości – czyli Siennę – zespół prawny Verdant zasypie cię nakazami sądowymi i pozwami o wtargnięcie jeszcze przed lunchem”.