Odłożyłem wszystko dokładnie tam, gdzie je znalazłem.
Potem mogę
Karen powiedziała:
„Potrzebuję, żebyś została moją prawniczką. Nie przyjaciółką. Dzisiaj”.
Opowiedziałam jej wszystko.
Opowiedziałam jej wszystko.
„Nie wracaj do domu i nie konfrontuj się z nim” – powiedziała. „Słyszysz?”
„Słyszę cię”.
„On to budował miesiącami. Jeszcze przez tydzień będziesz mądrzejsza od niego”.
***
Spotkałam Marcusa w czwartek w knajpie przy autostradzie.
„Napisał do mnie dziś rano” – powiedział Marcus. „Chce konkretnego raportu na sobotę”.
„Będziesz mądrzejsza od niego”.
„Jakiego raportu?”
„Powiedział, że jeśli zobaczę cię w restauracji, mam cię sfotografować z zakłopotaną miną. Albo, no wiesz. Jakąś za dużo wypijesz. Powiedział, że zapłaci ekstra”.
Poczułam, jak coś zimnego i czystego osiada mi w piersi.
„Sobota” – powtórzyłam.
„Powiedział, że to będzie w jakimś publicznym miejscu. Powiedział, że jego żona znowu pije i ktoś musi to udokumentować”.
„Jaki raport?”
„Powiedział gdzie?”
Marcus pokręcił głową.
„Tylko, że on się tym zajmie. Miałem czekać na adres”.
„Marcus” – zapytałem ostrożnie – „czy zechciałbyś porozmawiać z moim prawnikiem?”
Spojrzał na mnie.
Poczucie winy wciąż tam było, ale pod spodem kryło się coś bardziej stałego.
„Czy zechciałbyś porozmawiać z moim prawnikiem?”
„Przypominał mi mojego tatę” – powiedział Marcus. „Mojego prawdziwego ojca. Tym samym głosem, kiedy kłamał”.
„Przepraszam”.
„Porozmawiam z nią. Powiem wszystko, co będę musiał powiedzieć”.
***
Tego wieczoru w domu David nalał sobie szkockiej i oparł się o kuchenny blat.
„Zarezerwowałem nam stolik na sobotę” – powiedział. „To miejsce nad jeziorem, które ci się podoba. Pomyślałam, że moglibyśmy gdzieś wyjść wieczorem”.
„Zarezerwowałam nam pokój na sobotę”.
Jezioro.
Adres, na który czekał Marcus.
Oczywiście.
Dwadzieścia minut od domku.
Uśmiechnęłam się.
„Brzmi idealnie”.
Adres, na który czekał Marcus.
Zaczekałam, aż pójdzie na górę, zanim wysłałam Karen jedno słowo.
Sobota.
***
Sobotni wieczór nadszedł z dziwnym spokojem.
David odsunął moje krzesło w restauracji i zamówił mi kieliszek wina.
Nie tknęłam go.
„Ostatnio wyglądasz na zmęczoną, Rach. Martwiłem się o ciebie”.
Napisałam Karen jedno słowo.
„Też się martwiłam” – powiedziałam.
Potem przesunęłam teczkę po obrusie.
Otworzył ją ze zmarszczonym czołem.
Potem zbladł.
W środku były kopie jego notatnika.
Zapisy z Venmo.
Przesunęłam teczkę po obrusie.
Listy od adwokata.
„Wiem o Marcusie” – powiedziałam cicho. „Wiem o wniosku o ubezwłasnowolnienie. Wiem, że próbujesz mnie ubezwłasnowolnić, żebyś mogła sprzedać chatę”.
„Rachel, cokolwiek myślisz, że znalazłaś, źle to odczytałaś”.
„Czy ja też o tym zapominam, Davidzie?”
Zmienił taktykę, jakby przewracał kartki.
„Wiem o Marcusie” –
Jego głos stwardniał.
„Przeszukałeś moje biuro. Wszystko, co zabrałeś z tej szuflady, jest niedopuszczalne”.
„Nie potrzebowałam szuflady. Marcus złożył dziś rano zeznanie pod przysięgą, a zapisy z Venmo są na jego koncie, nie na twoim. Listy od adwokata zostały złożone w sądzie. Nic z tego nie pochodziło z twojego biura, Davidzie”.
Zmarszczył brwi.
„Przeszedłeś przez moje biuro”.
„Karen ma oryginały. Emma i Ben dowiedzą się tego ode mnie dziś wieczorem, nie od ciebie”.
Położyłem dokumenty rozwodowe na teczce.
„Nie musisz tu podpisywać. Ale podpiszesz”.
Otworzył usta i je zamknął.
Położyłem na stole dwie dwudziestki na moją połowę, wstałem i wyszedłem.
Położyłem dokumenty rozwodowe na teczce.