„Znalazłem to pod tylną ławką po wyjściu z portu wewnętrznego”.
Nogi prawie się pode mną ugięły.
Mateo złapał mnie za łokieć.
Natychmiast wezwał ochronę ośrodka.
W ciągu kilku minut pracownicy biegali po molo, a ja krzyczałem imię Lily.
Ktoś poprosił mnie o zdjęcie.
Ktoś inny zapytał, w co była ubrana.
Pojawiła się ochrona o imieniu Rosa i zaczęła zadawać pytania tak szybko, że ledwo nadążałam z ich zrozumieniem.
Kto zaproponował Lily podwózkę?
Jak miał na imię?
Gdzie dokładnie stał?
Czy rozmawiałem z nim wcześniej?
Wskazałem na biurko z zajęciami.
„Evan. Miał na imię Evan”.
Rosa znieruchomiała.
„Co?”
„Evan. Zajęcia dla gości”.
Spojrzała na innego pracownika.
„Czy mamy Evana?”
Pracownik pokręcił głową.
Ściskało mnie w żołądku.
„Co masz na myśli?”
„Nie mamy nikogo o imieniu Evan w dziale zajęć dla gości”.
„Nie. Miał twój uniform”.
„Opisz go”.
Zrobiłem to.
Nikt go nie rozpoznał.
Wtedy Mateo nagle rozpiął plecak Lily.
W środku były jej okulary przeciwsłoneczne, telefon, klucz do pokoju i coś, co…
Nigdy wcześniej nie widziałem.
Druga opaska kurortu.
Czarna.
Mateo zamarł, gdy ją zobaczył.
„Skąd ona to ma?”
„Nie wiem!”
Chwycił radio.
„Zamknijcie marinę. NATYCHMIAST.”
Rosa wzięła opaskę.
Jej twarz zbladła.
„Co to jest?” – zapytałem.
Nie odpowiedziała od razu.
„CO TO JEST?”
„To stara opaska budowlana.”
„Co to znaczy?”
„Czarne opaski zostały wydane podczas remontu mariny.”
„Kiedy?”
„W zeszłym roku.”
Mateo już szybko mówił do radia.
Rosa kontynuowała.
„Dali wykonawcom dostęp do stref serwisowych, do których goście nie mają wstępu. Doki konserwacyjne. Budynki magazynowe. Stary wschodni molo.”
„Po co Lily miałaby taką mieć?”
„Nie powinna”.
„Czy to otwiera drzwi?”
„Niektóre”.
Tylko tyle potrzebowałam usłyszeć.
„Zabierz mnie tam”.
Rosa mnie zatrzymała.
„Ochrona to sprawdza”.
„To ja też to sprawdzam”.
„Proszę pani…”
„Moja 12-letnia córka zaginęła, bo mężczyzna ubrany jak jeden z pani pracowników zaprowadził ją na pani molo. Może mnie pani zabrać ze sobą albo tracić czas na próby zatrzymania mnie”.
Wpatrywała się we mnie.
Po czym skinęła głową.
„Zostań przy mnie”.
Ochrona zamknęła bramy mariny.
Mateo skontaktował się przez radio z innymi łodziami wycieczkowymi.
Nikt nie miał Lily.
Rosa sprawdzała kamery na molo na swoim tablecie, gdy szliśmy.
Pierwsze nagranie pokazało dokładnie to, co zapamiętałam.
Evan podszedł do nas.
Rozmawiał ze mną.
Zaprowadził Lily w stronę wejścia na pokład.
Potem nadeszła część, której nie widziałem.
Nie mogłem w to uwierzyć.
Łódź ze szklanym dnem i inna jednostka pływająca były przycumowane po przeciwnych stronach tego samego pływającego pomostu.
Z mojego krzesła druga jednostka pływająca była schowana za pierwszą.
Evan nie umieścił Lily na łodzi Mateo.
Poprowadził ją za nią.
Na mniejszą, białą szalupę.
Kolana mi osłabły.
„Tam!”
Rosa przerwała nagrywanie.
Evan wszedł na pokład za Lily.
Za sterami siedział już inny mężczyzna.
Kilka sekund później mała łódź odpłynęła.
Nie zauważyłem przełącznika z brzegu.
Z miejsca, w którym siedziałem, wyglądało na to, że Lily zniknęła wraz z wycieczką ze szklanym dnem.
„A co z jej plecakiem?”
Rosa puściła nagranie.
Evan odebrał go Lily tuż przed wejściem na pokład.
Potem, idąc za łodzią Mateo, wepchnął ją pod tylną ławkę przez otwartą boczną furtkę.
„Chciał, żebyśmy myśleli, że jest na wycieczce” – powiedziała Rosa.
„Nie”.
Ledwo mogłem oddychać.
„Chciał, żebym poczekał 30 minut, zanim zorientuję się, że jej nie ma”.
Nikt mi nie zaprzeczył.
Mateo dołączył do nas.
„Wodę?”
Rosa pokazała mu nieruchomy obraz.
Zaklął pod nosem.
„Znasz ją?”
„Stara łódź ratunkowa. Sprzedana po remoncie”.
„Komu?”
„Lokalnemu wykonawcy robót morskich”.
Rosa spojrzała na niego.
„Któremu wykonawcy?”
Wyraz twarzy Mateo się zmienił.
„Calder Marine”.
Nazwa nic mi nie mówiła.
Ale Rosie coś mówiła.
„Evan?”
Mateo powoli skinął głową.
„Nie widziałem go od zeszłego roku”.
„Kim on jest?” – zapytałem.
Odpowiedział Mateo.
„Jego ojciec nadzorował część remontu mariny. Evan pracował tu przez kilka miesięcy”.
„Więc znał ośrodek?” – zapytałem.
„Tak”.
„Mundury?”
„Starsi wykonawcy czasami dostawali koszulki polo, jeśli pracowali w pobliżu gości”.
Rosa już rozmawiała przez radio.
Wtedy coś sobie przypomniałem.
„Dlaczego Lily?”
Oboje spojrzeli na mnie.
„Dlaczego ją wybrał?”
Nikt nie potrafił odpowiedzieć.
Potem Rosa zapytała: „Czy Lily z kimś rozmawiała wczoraj?”
„Rozmawia z każdym” – powiedziałem.
„Była gdzieś sama?”
Pomyślałem.
Sklep z pamiątkami.
Pokój gier.
Plaża.
Wtedy przypomniałem sobie kolację.
Lily spędziła 20 minut rozmawiając z młodą kobietą w punkcie informacji przyrodniczej ośrodka o żółwiach morskich.
„Zapisała się na coś”.
„Co?”