„Nie pozwolę, żeby to zepsuło ci dzień”.
To nie był tylko bezinteresowny upór urodzonego ojca.
Pod tymi słowami kryła się fala paniki, której nie potrafiłam wytłumaczyć.
„Dlaczego to takie pilne?” – zapytałam. „Czemu zachowujesz się, jakby ta randka była sprawą życia i śmierci?”
„Bo tak powiedziałem!”
W pokoju zapadła całkowita cisza. Nawet kardiomonitor zdawał się wstrzymywać oddech.
„Dlaczego to takie pilne?”
***
Ryan niespokojnie poruszył się obok mnie. „Charlie, chcemy być tu tylko dla ciebie”.
„Jeśli chcesz być tu dla mnie” – odpowiedział tata, zaciskając szczęki – „założysz tę białą suknię i pójdziesz do ołtarza za trzy tygodnie”.
„Jak mam iść do ołtarza bez ojca?” – szlochałam.
Odwrócił wzrok w stronę okna, coś zamykało mu się w oczach.
„Pójdziesz. Będziesz szczęśliwa. Nie będziesz o mnie myśleć”.
„Jak mam iść do ołtarza bez ojca?”
„To dosłownie niemożliwe, tato”.
„Meghan”. Odwrócił się, a jego szalona energia płonęła tuż pod powierzchnią. „Nie opóźniaj tego ślubu. Obiecaj mi”.
„Nie mogę tego obiecać”.
„Proszę”. Jego głos załamał się na tym jednym słowie. „Zrób tylko jedną rzecz dla mnie. Nie pozwól, żeby cokolwiek przeszkodziło w tym ślubie”.
„Dobra, dobra” – powiedziałam, żeby obniżyć mu ciśnienie. „Damy sobie radę”.
„Nie opóźniaj tego ślubu”.
„Nie próbuj niczego wymyślać” – ostrzegł. „Po prostu to zrób”.
Spojrzałam na Ryana ponad głową mojego ojca. On spojrzał na mnie.
Mój tata nie był uparty.
Był zdesperowany.
To dwie różne rzeczy, a ja znałam tego mężczyznę wystarczająco długo, żeby poczuć różnicę w piersi.
Był zdesperowany.
„Musisz odpocząć” – powiedziałam mu delikatnie.
„Tylko mi obiecaj” – mruknął, a jego oczy robiły się coraz cięższe.
Nie odpowiedziałam.
Siedziałem na plastikowym krześle obok jego łóżka i słuchałem jednostajnego sygnału kardiomonitora, myśląc o jego minie, kiedy powiedział mi, żebym nie pozwolił, żeby cokolwiek stanęło na przeszkodzie temu ślubowi.
Coś mnie przerażało.
„Po prostu mi obiecaj”.
***
Pomysł przyszedł mi do głowy o drugiej w nocy. Ryan spał obok mnie.
Jeśli mój ojciec nie mógł przyjść na ślub, ślub miał przyjść do ojca.
Zadzwoniłem do miejsca ceremonii o ósmej rano następnego dnia.
Zadzwoniłem do księdza godzinę później.
Przez kolejne trzy dni dopracowywałem każdy szczegół.
Ślub miał przyjść do ojca.