CZĘŚĆ 2
Adrien zszedł z ołtarza, jakby trzy stopnie mogły go w jakiś sposób wywyższyć.
„Wyprowadź ich. Ta ceremonia jest prywatna”.
Maître Lenoir się nie poruszył. Za nim Claire dostrzegła przewodniczącego rady nadzorczej Banque Vauclair, bladego jak obrus na ołtarzu.
„Już nie istnieje” – powiedział. „Od dzisiejszego porannego nakazu sądowego”.
Céleste powoli cofnęła dłoń z dłoni Adriena.
„Jaki nakaz sądowy?”
Claire umieściła teczkę na klęczniku Béatrice: prawdziwy test DNA, przelewy z biura rodzinnego, e-maile z żądaniem zastąpienia wyniku fałszywym.
Béatrice przeczytała dwie linijki. Jej szminka zadrżała.
„Mówiłeś mi, że nie żyją”.
Adrien wpatrywał się w kamery transmitujące na żywo.
„Mamo, bądź cicho”.
„Przysięgałaś mi, że straciła dzieci”.
„Chroniłam nasze dobre imię!”
„Nie” – powiedziała Claire. „Chroniłaś swoje prawa wyborcze”.
Prawniczka uniosła telefon.
„Dziękuję. Zeznanie zostało właśnie oficjalnie spisane pod nadzorem komornika”.
Z tyłu kaplicy weszło dwóch agentów wydziału ds. przestępstw finansowych, każdy z nich trzymał zaklejoną kopertę. Uśmiech Adriena w końcu zniknął na oczach całej rodziny.
CZĘŚĆ 3
Henri Delmas nie był człowiekiem, któremu można było przeszkadzać. Przez 30 lat przewodził w pomieszczeniach, w których pieniądze przepływały bezszelestnie. Widzieć go wchodzącego do tego…
Chapelle, pośród kwiatów i koronek, dała gościom jasno do zrozumienia, że to już nie jest upokorzenie ślubne. To publiczny upadek.
Adrien próbował odzyskać kontrolę nad salą jedyną bronią, jaka mu pozostała: pogardą.
„Claire chce pieniędzy. Tylko tyle. Czekała, aż się ożenię, żeby zrobić swoje małe przedstawienie”.
Claire spojrzała na swoje dzieci.
„Słyszeliście to? Przyszliśmy tu prosić o pieniądze?”
Wszyscy troje pokręcili głowami.
Noah dodał głosem zbyt spokojnym jak na swój wiek:
„Chcieliśmy tylko wiedzieć, czy będzie kłamał przed nami”.
Adrien ruszył w jego stronę, ale ochroniarz stanął między nimi. Ten gest doprowadził go do szału: po raz pierwszy ktoś traktował go jak zagrożenie.
Maître Lenoir otworzył drugą teczkę.
„Sfałszowany test DNA nie służył jedynie do zaprzeczenia ojcostwa. Był dołączony do wyciągów bankowych, audytów wewnętrznych i raportu złożonego w ACPR (Francuskim Urzędzie Kontroli Ostrożnościowej i Uporządkowanej Likwidacji) w celu potwierdzenia praw wyborczych pana Vauclaira. Od dziś rano te dokumenty uznawano za podejrzane”.
Céleste zbladła.
„Fuzja…”
Henri Delmas odpowiedział, zanim Adrien zdążył.
„Zawieszony”.
Ojciec Céleste powoli wstał.
„Zapewniłeś mnie, że twoja kontrola jest niepodważalna”.
„To tylko sprawa rodzinna” – warknął Adrien.
„Nie” – odparł Delmas. „To sprawa dotycząca zarządzania. I potencjalnie kryminalna”.
Dwóch funkcjonariuszy wydziału ds. przestępstw finansowych wystąpiło naprzód. Nie założyli Adriena kajdanek przed ołtarzem. Wręczyli mu wezwanie, nakaz sądowy o zajęcie telefonu i ostrzeżenie, że żadne dokumenty nie mogą zostać zniszczone.
To właśnie sprawiło, że zbladł. Kajdanki podsyciłyby jego wściekłość. Inwentaryzacja jego akt podsyciła strach.
„Nie masz prawa” – wyszeptał.