Potem Grayson usiadł, splatając palce. „Dlaczego chcesz tu pracować, Nora?”
Nie udzieliłam eleganckiej, zatwierdzonej przez MBA odpowiedzi. Byłam zbyt zmęczona, zbyt zmarznięta i zbyt wściekła na korporacyjny teatr. Opowiedziałam mu o Milo. Opowiedziałam mu o szpitalu dla weteranów, rachunkach za leczenie i o tym, że opuściłam swoje stanowisko dowodzenia logistyką, żeby pracować na wyczerpujących dwunastogodzinnych nocnych zmianach w cywilnym magazynie dystrybucji artykułów spożywczych, żeby przeżyć. I opowiedziałam mu o dniu, w którym mnie zwolniono.
„Zostałam zwolniona za odmowę sfałszowania rejestrów temperatury, które ukrywały poważne naruszenia zasad bezpieczeństwa” – powiedziałam beznamiętnie.
Sztuczny uśmiech Cassandry zniknął. „Zostałaś zwolniona za informowanie o nieprawidłowościach?”
„Nie” – poprawiłam ją. „Zostałam zwolniona za niesubordynację. To oficjalne dokumenty”.
Grayson wyciągnął rękę i postukał w gruby, błyszczący segregator leżący na jego biurku. To nie była moja teczka w kolorze manili. To był piękny, profesjonalnie oprawiony dokument z wytłoczonym logo Pierce Meridian Group na przedniej stronie.
„Ciekawe” – mruknął Grayson. „Ponieważ mój wiceprezes ds. przejęć, Owen Rusk, właśnie wręczył mi tę czterdziestostronicową propozycję restrukturyzacji operacyjnej. Twierdzi, że zrewolucjonizuje ona ochronę bezpieczeństwa”.
„Okolowie w nowym magazynie, który po cichu nabyliśmy w zeszłym miesiącu – Northstar Fulfillment. Dokładnie w tym samym magazynie, w którym kiedyś pracowałeś.”
Ścisnęło mnie w żołądku. Spojrzałem na błyszczący segregator. Spod dolnej krawędzi okładki wystawał bardzo wyraźny, ręcznie narysowany schemat blokowy. Mój schemat blokowy. Ten, który rysowałem do trzeciej nad ranem, szczegółowo przedstawiający, jak menedżerowie średniego szczebla w Northstar manipulują danymi dotyczącymi chłodzenia.
Spojrzałem na Cassandrę. Twarz jej całkowicie odpłynęła.
Ukradła go.
Cassandra nie zaprosiła mnie na prawdziwą rozmowę kwalifikacyjną. Złożyłem jej tę propozycję w moim pierwotnym pakiecie aplikacyjnym miesiąc temu. Wzięła ją, wymazała z niej moje nazwisko i wręczyła Owenowi Ruskowi, żeby mógł odegrać rolę bohatera przed prezesem. Dzisiejsza rozmowa kwalifikacyjna była pułapką. Zaplanowała ją na czas, o którym wiedziała, że nie dam rady, wyłącznie po to, by stworzyć formalny dokument w dziale kadr, który nazwałby mnie „nieprofesjonalnym” i „niestabilnym”, dyskredytując mnie, zanim zdążyłbym przyznać się do własnego intelektu.
Ale gniew był luksusem, na który nie mogłem sobie teraz pozwolić. Wpatrywałem się w segregator, gdy nagle ogarnęła mnie przerażająca wizja. Rzuciłem się do przodu, przyciskając posiniaczony palec do okładki.
„Panie Pierce, która godzina?” – zapytałem, znikając z wszelkiej pozornej formalności.
Grayson zmarszczył brwi, zerkając na zegarek. „Jest 9:40. Dlaczego?”
Zimny pot wystąpił mi na czoło. Tykający zegar. „Bo to nie są tylko dane historyczne” – powiedziałem, a w moim głosie słychać było panikę. „Wciąż mam znajomych w środku, którzy do mnie piszą. Wczoraj o 2:00 w nocy główna jednostka chłodząca Northstar w Sektorze 4 znów się zepsuła. Kierownik nocny zresetował rejestr, żeby ukryć skok, tak jak zawsze. Ale Sektor 4 przechowuje obecnie ogromną dostawę antybiotyków pediatrycznych. I to nie byle jaką dostawę”.
Podniosłem wzrok przerażony. „Te leki są przeznaczone dla oddziału pediatrycznego w Szpitalu Bazy Wojskowej. Dzieci żołnierzy w czynnej służbie czekają na te fiolki. Ciężarówka odjeżdża z doku o 10:15. Jeśli te fiolki dotrą do tych dzieci, będą zagrożone. To katastrofa zdrowotna.
Cassandra prychnęła głośno, próbując odzyskać panowanie nad sobą. „To absurd. Ona jest histeryczna. Pozwalasz niezadowolonemu byłemu pracownikowi snuć teorie spiskowe…”
„Cassandro” – przerwałem jej, odwracając się do niej wzrokiem, który mógł ciąć szkło. „Nie umówiłaś mnie na 8:45, bo rozważałaś moją kandydaturę. Zleciłaś moją pracę Owenowi Ruskowi. Wezwałaś mnie tu dzisiaj, żeby mnie pogrzebać”.
Cassandra zamarła. „To obrzydliwe, bezpodstawne oskarżenie”.
Grayson powoli zamknął segregator. Powietrze w pomieszczeniu było naelektryzowane, ciężkie od zbliżającej się przemocy. Nie krzyczał. Nie zareagował szokiem. Po prostu podniósł słuchawkę telefonu.
„Odwołaj mój poranny telefon” – powiedział Grayson do słuchawki. „Zadzwoń do działu prawnego, compliance i do Owena Ruska z działu zakupów. Powiedz im, żeby spotkali się ze mną natychmiast w sali wojennej B”. Rozłączył się i spojrzał na mnie. „Mamy dokładnie trzydzieści pięć minut, żeby zatrzymać ciężarówkę. Chodźmy na wojnę”.
Sala Wojenna B znajdowała się na czterdziestym trzecim piętrze, ukryta za matowym szkłem i klawiaturami biometrycznymi. Była to przepastna przestrzeń, w której dominował masywny mahoniowy stół i ekrany ciągnące się przez ściany. W ciągu kilku minut pomieszczenie wypełniło się drapieżnikami z Pierce Meridian Group.
Owen Rusk, szef ds. zakupów, wszedł ostatni. Był to rumiany mężczyzna, którego drogi garnitur ledwo ukazywał jego arogancką postawę. Spojrzał na mnie – boso, w pożyczonej marynarce nałożonej na zakrwawioną bluzkę – i uśmiechnął się szyderczo.
„Grayson, co to ma być? Dzień Błota w Pracy?” – warknął Owen, rzucając tablet na stół.
Grayson stanął na czele stołu. „To Nora Bellamy. To kandydatka, była pracownica Northstar i obecnie jedyna osoba w tym pokoju, która korzysta z jej tlenu. Usiądź, Owen.”
Owen się obruszył, ale usiadł. Cassandra usiadła na krześle naprzeciwko mnie, nerwowo zerkając to na Owena, to na segregator, który przyniósł Grayson.
„Pani Bellamy” – ponaglił Grayson. „Zegar tyka. Proszę wyjaśnić”.
Nie usiadłem. Stałem, opierając kostki palców o zimne drewno stołu. „O 10:15 ciężarówka 42 opuści korytarz przemysłowy Kent. Przewozi antybiotyki pediatryczne, które wczoraj w nocy były wystawione na działanie temperatur przekraczających bezpieczne progi przez prawie sześć godzin. Rejestry zostały sfałszowane przez kierownika zmiany i wskazywały na „dziewięciominutowe drobne wahania”. Jeśli ta ciężarówka odjedzie, Pierce Meridian Group poniesie odpowiedzialność karną za dystrybucję zakażonych leków do bazy wojskowej”.