„Doradztwo w zakresie płatności” – odparła Claire. „Firmy, które nie istnieją. Grant kazał mi usunąć pliki”.
Evelyn warknęła: „Żona nie powinna grzebać w pracy męża”.
Grant sięgnął przez stół i przycisnął dłoń do zranionego ramienia Claire.
Sapnęła.
Złapałam go za nadgarstek.
Nie mocno.
Nie musiałam.
„Zabierz rękę”.
Wyglądał na rozbawionego.
„Albo co?”
„Albo sprawisz, że następne trzydzieści minut będzie dla ciebie o wiele gorsze”.
Odsunął się i roześmiał.
„Wy, emerytowani prokuratorzy, zawsze myślicie, że świat was słucha”.
Ale wiedziałam więcej, niż on sobie uświadamiał.
Przewodniczyłam komisji etycznej trustu. Już wcześniej sprawdzałam podejrzane płatności od dostawców w Mercer Dynamics. Każda kwota sama w sobie wydawała się niewielka, ale razem dawały miliony. Brakowało nam tylko podpisu wiążącego aferę z Grantem.
Claire go znalazła.
„Gdzie są akta?” zapytałam.
Grant uderzył dłonią w stół.
„Nie ma żadnych plików”.
Claire spojrzała na koszyk na pieczywo.
Podniosłam lnianą serwetkę spod niego i znalazłam czarny pendrive przyklejony taśmą do wikliny.
Evelyn zerwała się na równe nogi.
„Oddaj mi to”.
Wsunęłam go do kieszeni.
Wyraz twarzy Granta się zmienił. Urok zniknął, pozostawiając jedynie chłodną kalkulację.
„Nie masz pojęcia, czego dotykasz” – powiedział.
„Dokładnie wiem, czego dotykam”.
Zamknął drzwi do jadalni.
Jego brat wstał za nim. Evelyn wzięła telefon Claire z blatu i wrzuciła go do kieliszka z winem. Ekran zasyczał i zgasł.
„Proszę” – powiedziała Evelyn. „Koniec z nagraniami”.
Claire zaczęła się trząść.
Grant podszedł bliżej.
„Oddasz mi ten pendrive. Potem powiesz wszystkim, że Claire spadła ze schodów”.
„Wszystkim?”
„Szpital. Jej przyjaciele. Każdy, kto zapyta.”
„A jeśli odmówię?”
Uśmiechnął się.
„Masz siedemdziesiąt jeden lat. Wypadki się zdarzają.”
Zerknąłem na mosiężny zegar.
Minęły dwadzieścia dwie minuty.
„Twój cel
„Zadzwoniłem do niewłaściwej kobiety” – powiedziałam.
Grant parsknął śmiechem.
„Claire?”
„Nie” – powiedziałam. „Ja”.
Zdjęłam zegarek i położyłam go na stole. Pod tarczą zamigotało maleńkie zielone światełko.
Evelyn zbladła.
„Prawo stanowe zezwala na zgodę jednej ze stron” – powiedziałam. „Wszystko, co powiedziałam od momentu, gdy weszłam do tego pokoju, zostało przesłane do bezpiecznej chmury”.
Grant rzucił się po zegarek.
Odsunęłam go poza zasięg i wstałam.
Złapał mnie za ramię.