Pielęgniarka podała mi kolejny plik papierów, a moja ręka trzęsła się tak mocno, że ledwo mogłam utrzymać długopis. Ale podpisałam każdą linijkę. I sama zaniosłam Lily do domu, nie mając pojęcia, jak ciężkie będą nadchodzące lata.
„Pożałujesz tego”.
***
Dwanaście lat minęło szybciej, niż kiedykolwiek myślałam, że to możliwe.
Lily i ja jadłyśmy naleśniki przy kuchennym stole, z butelką syropu między nami, jak zawsze w soboty. Miała 12 lat, prawie tyle co ja, a jej śmiech wypełniał każdy kąt naszego małego domu.
Trzy lata temu skończyłam wieczorowe studia licencjackie, z pomocą kolegów i Marcy.
Lily świetnie radziła sobie w szkole, otoczona nauczycielami, którzy ją uwielbiali, i przyjaciółmi, którzy naprawdę… Walczyłam, żeby usiąść obok niej na lunchu.
Wtedy rozległo się pukanie.
Dwanaście lat minęło szybciej, niż kiedykolwiek myślałam, że to możliwe.
Wytarłam ręce w ściereczkę kuchenną i bez namysłu otworzyłam drzwi. Potem zamarłam.
Richard i Vanessa stali na moim ganku!
Uśmiechali się, jakby wpadli na kawę.
„Cześć, Emma” – powiedziała Vanessa. „Możemy wejść?”
Nie czekali na odpowiedź. Przeszli obok mnie do salonu, jakby dom należał do nich.
„Kochanie” – zawołała Vanessa w stronę domu, a jej głos był przesłodzony. „Wreszcie możemy być razem!”
Pojawiła się Lily, wciąż trzymając widelec do naleśników w dłoni.
Nie powiedziała ani słowa, tylko na nich spojrzała.
„Możemy wejść?”
„Wynoś się z mojego domu” – powiedziałam. „Jak w ogóle mnie znaleźliście?!”.
„Zatrudniliśmy kogoś” – powiedział Richard bez cienia skruchy. „Dobry Śledczy. Zajęło to tylko kilka tygodni.”
Uniósł obie dłonie, jakby uspokajał bezpańskiego psa.
„Emma, proszę. Mieliśmy wiele lat, żeby przemyśleć to, co się stało.”
„Stało się” – kontynuowała cicho Vanessa – „że przeżywaliśmy żałobę. Przeszliśmy przez trzy nieudane próby. Nie byliśmy sobą. A ty, cóż, wykorzystałaś to.”
Naprawdę się roześmiałam! Wyszło to ostro i szpetnie.
„Zatrudniliśmy kogoś.”
„Wykorzystałam cię?” – zapytałam.
„Byłaś nachalna” – powiedział Richard. „Naciskałaś na nas, byśmy podjęli decyzję, której nigdy byśmy nie podjęli, gdybyśmy byli trzeźwo myślący.”
„Podpisałeś dokumenty” – powiedziałam. „Twój prawnik wysłał dokumenty. Powiedziałeś lekarzowi, że jej nie chcesz!”
Uśmiech Vanessy ani drgnął.
„Rozmawialiśmy z nowym prawnikiem. Adwokaci rodziny Richarda uważają, że sąd byłby bardzo wyrozumiały dla rodziców, którymi manipulowano podczas trudnego kryzysu medycznego.
„Byłaś nachalna”.
„Mamy zasoby, Emmo” – dodał cicho mężczyzna, który o mało nie został adopcyjnym ojcem Lily. „Mamy znajomości. Wolelibyśmy ich nie wykorzystywać. Ale Lily powinna być ze swoją prawdziwą rodziną”.