Gabriel zaczął lubić Emiliana z naturalnością, która nie wydawała się być strategią. Zachowywał dla niej czyste kartki papieru, na których mogła rysować, pytał ją o szkołę, uczył ją angielskich słówek i nigdy nie wykorzystywał chłopaka do wywierania presji na Marianę.
To dezorientowało ją bardziej niż jakiekolwiek stwierdzenie.
Dopóki nie zaczęły krążyć plotki.
Kobieta z działu sprzątającego powiedziała głośno, że Mariana „na pewno wiedziała, jak zjednać sobie szefa”. Inni się śmiali. Mariana nie płakała. Spojrzała jej prosto w oczy.
„Zarabiam na życie własnymi rękami, proszę pani. Jeśli pani myśli inaczej, to brud jest w pani głowie, a nie na podłodze”.
Gabriel dowiedział się tego samego popołudnia.
Nie wezwał jej do biura, żeby się z nią skonfrontować. Nie zrobił sceny. Zebrał personel i jasno dał do zrozumienia, że w jego firmie nikt nie będzie upokarzany z powodu swojej pozycji, a każdy, kto rozsiewa plotki o koledze, poniesie konsekwencje.
Mariana wiedziała, że zrobił to dla niej, ale wiedziała też, że chroni jej godność.
I tej nocy myślała o nim częściej, niż chciała przyznać.
Ostateczna burza nadeszła wraz z kobiecym nazwiskiem.
Renata Aranda, większościowy udziałowiec w zarządzie i mentorka Gabriela w biznesie, była elegancka, zimna i wpływowa. Wspierała Gabriela, gdy był młody, a teraz traktowała go jak inwestycję, swoją własność.
Kiedy usłyszała, jak właściciel podchodzi do sprzątaczki z dzieckiem, nie krzyknęła.
Zrobiła coś gorszego.
Zawołała Marianę do prywatnego pokoju.
„Wiem, kim jesteś” – powiedziała, kładąc na stole kopertę pełną pieniędzy. „Biedna, samotna matka z mroczną przeszłością. Gabriel jest zagubiony. Reprezentujesz nostalgię, nie przyszłość”.
Mariana zamarła.
Renata przesunęła granicę.
„Zrezygnuj. Zniknij. Oszczędź swojemu synowi upokorzenia związanego z przywiązaniem się do mężczyzny, który prędzej czy później wybierze własną drogę”.
Każde słowo uderzało w skrywany przez Marianę strach.
Przez sekundę chciała złapać pieniądze i uciec. Chronić Emiliano. Chronić siebie.
Ale coś w niej się wyprostowało.
„Nie jestem na sprzedaż”.
Renata ledwo się uśmiechnęła.
„Wszyscy są. Niektórzy po prostu potrzebują więcej zer”.
Mariana uniosła brodę.
„Więc nigdy nie spotkałeś kobiety, która nauczyła się kłaść spać głodna, zamiast być komuś winna swoją godność”.
Wyszła, nie dotykając koperty.
Ale tej nocy się załamała.
Zaczęła dystansować się od Gabriela. Ledwo odpowiadała. Unikała patrzenia na niego. Postanowiła zrezygnować, zanim jej syn poniesie kolejną stratę.
To Emiliano wszystko pokrzyżował.
„Mamo, czy pan Gabriel już nas nie kocha?” zapytał pewnej nocy. „Czy zrobiłam coś złego?”
Mariana przytuliła go tak mocno, że prawie nie mogła oddychać.
Następnego dnia weszła do biura Gabriela z rezygnacją w ręku.
„Nie mogę już tak żyć”.
Gabriel wstał.
—Dlaczego?
Próbowała stać twardo,
Ale jej głos się załamał.
„Bo Renata zaproponowała mi pieniądze, żebym zniknęła. Bo może ma rację. Bo ty masz cały świat, a ja wynajęty pokój. Bo mój syn cię kocha i nie pozwolę ci odejść pewnego dnia, tak jak to zrobiłaś, gdy miałaś 17 lat”.
Gabriel słuchał, nie przerywając.
Kiedy skończyła, podszedł do niej i po raz pierwszy wziął ją za ręce.
„Kiedyś byłam tchórzem. Już nim nie będę”.
Mariana płakała w milczeniu.
„Słowa nie wystarczą”.
„To uważaj”.
Tego popołudnia Gabriel skonfrontował się z Renatą przed radą.