Wziąłem kluczyki, podszedłem do SUV-a Camili i na oczach parkingowego przebiłem dwie opony metalowym obcasem buta.
Potem wróciłem i włożyłem jej kluczyki do ręki.
„Proszę.”
Już się nie rusza, więc nie przeszkadza.
Camila wstała, drżąc z wściekłości.
„Zwariowałaś!”
Diego złapał mnie za ramię.
„Przeproś ich natychmiast”.
Mateo pojawił się obok mnie w niecałą sekundę i z przerażającym spokojem wykręcił Diego nadgarstek.
„Puść ją”.
Diego spojrzał na niego z pogardą.
„A kim ty się właściwie uważasz?
Jesteś tylko psem pilnującym córki Sotosów”.
Zrobiłam krok naprzód.
„Uważaj więc, Diego”.
„Nawet psy gryzą, gdy ich właściciel jest zagrożony”.
W tym momencie weszła Doña Rebeca Luján, matka Diego.
Ktoś już wysłał jej nagranie.
Podeszła do syna i uderzyła go tak mocno, że zadrżały okulary.
„Wciągnęłaś nas w błoto na oczach wszystkich, jak na kobietę, która nie potrafi nawet zachować pozorów”.
Camila płakała.
„Proszę pani, kocham Diego”.
Doña Rebeca spojrzała na nią z obrzydzeniem.
„Kochanie kogoś nie czyni cię żoną.
To skandal, za który moja rodzina drogo zapłaci”.
Tej nocy, kiedy w końcu dotarłam do domu, który Lujánowie przygotowali na nasze przyszłe małżeństwo, Mateo poszedł za mną do mojego pokoju.
Zamknęłam drzwi, zdjęłam kolczyki i o mało nie upadłam z zawrotów głowy.
Złapał mnie.
„Znowu ból głowy” – powiedział zmartwiony.
„Nic”.
„Dla mnie to nic”.
Spojrzałam na niego.
Zawsze tam był.
Kiedy Diego zostawiał mnie samą, pojawiał się Mateo.
Kiedy Camila mnie prowokowała, Mateo w milczeniu zaciskał pięści.
Kiedy udawałam, że wszystko w porządku, Mateo był jedynym, który wiedział, że tak nie jest.
Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, zadzwonił mój telefon komórkowy.
To był mój ojciec.
„Córko, pieniądze Lujánów właśnie w całości dotarły”.
I są kolejne wieści: Grupo Herrera chce się z nami spotkać w sprawie sojuszu.
Mateo zbyt szybko spuścił wzrok.
Obserwowałam go.
„Dlaczego tak zareagowałaś?”
Nie odpowiedział.
I po raz pierwszy zrozumiałam, że mężczyzna, który mnie chroni, może nie być tylko moim ochroniarzem.
P
Część 2 Następnego ranka Doña Rebeca zmusiła Diego, żeby zabrał mnie do Cancún, żeby „odbudować wizerunek pary”, zanim skandal zniszczy nazwisko Luján.
Diego się zgodził, ale zabrał też Camilę, tłumacząc się, że potrzebuje asystentki na spotkanie.
Na lotnisku szli przede mną ręka w rękę, jakbym była zapomnianym bagażem.
Camila co kilka kroków odwracała się, żeby się upewnić, że ich widzę, ale ludzie na nich nie patrzyli.
Patrzyli na mnie i Mateo.
Jakaś kobieta mruknęła, że wyglądamy jak para z filmu.
Diego zesztywniał.
Camila początkowo się uśmiechnęła, myśląc, że rozmawiają o niej, dopóki młody mężczyzna nie wskazał na Mateo i nie powiedział, że nigdy nie widział mężczyzny patrzącego w ten sposób na kobietę.
W najbardziej ekskluzywnym centrum handlowym w okolicy Camila wybrała niezwykle kosztowną biżuterię tylko dlatego, że zauważyła, że się jej przyglądam.
„Wszystko, co lubi Valeria, ostatecznie trafia do mnie” – powiedział.
Potem pojawił się kierownik, blady, i powitał Mateo ukłonem, który próbował ukryć.
„Proszę pana, proszę wybaczyć personelowi zamieszanie.
Sklep chciałby zaoferować panu darmowy produkt”.
Diego zmarszczył brwi.
„On?”
„To ochroniarz”.
Kierownik przełknął ślinę i odparł, że zasady to zasady.
Mateo wybrał niebieski naszyjnik, o którym marzyła Camila, i założył mi go na szyję.
Później, w butiku, ogłoszono promocję dla pierwszej klientki z „naturalną elegancją”.
Camila weszła pierwsza, ale korzyść przypadła mnie, ponieważ, jak powiedziała sprzedawczyni, „wizerunek marki nie mógł być kojarzony z wulgarnością”.
Camila krzyczała, Diego groził, a ja spiorunowałam Mateo wzrok