7, 14, 22, 31, 45, 56.
Nagroda wynosiła 96 milionów pesos.
Moją pierwszą myślą nie był nowy dom, podróże ani ubrania. To był strach. Jeśli Raúl się dowie, Doña Carmen przekaże to Toño przed świtem.
Włożyłem kupon do starego notesu i spojrzałem w stronę pokoju Diego.
„Obiecuję ci, synu” – wyszeptałem. „Tym razem będę nas bronił”.
CZĘŚĆ 2
Następnego ranka powiedziałem, że jestem chory i nie poszedłem do agencji. Odwiozłem Diego do szkoły i pojechałem do kancelarii prawnika, którego poleciła mi kuzynka Rebeca. Adwokatka Paloma Ibarra nie była zszokowana, kiedy opowiedziałam jej o mojej teściowej, trofeum, transferach do Toño i bilecie. Poprosiła tylko o daty, rachunki, wiadomości i ciszę.
„Zanim cokolwiek zgłosisz, chroń syna i udokumentuj wszystko” – powiedziała. „Nie rozmawiaj o pieniądzach w tym domu”.
Tego dnia zaczęłam gromadzić dowody: notatki od Doñi Carmen, zrzuty ekranu z pożyczek udzielonych Toño, zdjęcia mojego studia zamienionego w magazyn i nagrania audio, na których Raúl powiedział, że „jego matka była priorytetem, bo bardzo cierpiała”. Ja też cierpiałam, ale w tym domu mój ból nie był mile widziany.
Ostateczny cios nadszedł dwa dni później. Weszłam do studia i znalazłam swoje zeszyty w wilgotnych pudłach obok zlewu. Moje biurko zniknęło. Doña Carmen pojawiła się z lekkim uśmiechem.
—Toño wprowadza się do Yadiry i czwórki dzieci. Twój pokój ma dobre światło. Postawimy tam łóżka piętrowe.
—To było kiedyś moje miejsce pracy.
—Teraz, kiedy jesteś taki zajęty
Wrażliwy, może powinieneś zająć się domem. Poza tym rodzina to rodzina.
Raúl przyjechał pół godziny później. Poprosiłem go, żeby ją poprawił. Tylko raz poprosiłem go, żeby wybrał między synem a mną.
„Mama nie robi tego ze złej woli” – powiedział. „Toño przeżywa trudne chwile”.
„Toño przeżywa trudne chwile, odkąd go znam”.
„Nie bądź okrutny”.
Spojrzałem na mokre strony mojego zeszytu, na moją niedokończoną sztukę, moje projekty, moje lata schowane w tekturowych kartonach.
„Nie jestem okrutny, Raúl. Nie śpię”.
Tej nocy słyszałem Doñę Carmen rozmawiającą przez telefon na głośniku.
„Tak, Toñito, przyjdą jutro. Isabel będzie gotować. Musi czuć się potrzebna. Diego może spać ze mną przez kilka dni, jeśli będzie przeszkadzał”.
Raúl siedział naprzeciwko niej w milczeniu.
Poszłam do kuchni.
„Kto będzie spał u mnie?”
Doña Carmen była zaskoczona, ale szybko uniosła brodę.
„Twoi teściowie”.
„Toño nie wyprze mojego syna”.
Raúl mruknął:
„Musimy pomóc”.
Potem się uśmiechnęłam. Nie z radością. Z jasnością.
„Doskonale. Ja też pomogę. Wyjeżdżam dziś wieczorem z Diego. Zostawiam dom wolny dla twojej matki, Toño, Yadiry i czwórki dzieci. Ciesz się szczęśliwą rodziną”.
Doña Carmen wstała.
„Nie możesz zabrać chłopca”.
„Jeśli będzie blokował schody, zadzwonię na policję i wyjaśnię, że uniemożliwia mi zobaczenie się z synem”.
Po raz pierwszy się wycofała.
Poszłam na górę, spakowałam małą torbę dla Diego i drugą dla siebie. Spojrzał na mnie, trzymając w ręku pluszowego dinozaura.
„Czy to przez moje trofeum?”
Uklękłam.