I po raz pierwszy odkąd przyjechałem… wydawał się zaniepokojony.
Prawnik zwilżył usta.
„Pani Delmas odziedziczy cały majątek tylko wtedy, gdy uszanuje ostatnią wolę zmarłego”.
Brigitte natychmiast parsknęła śmiechem.
„Ach! Jest!”
Czułem, jak moje serce bije szybciej.
„Jaka wola?”
Pan Perrin wziął głęboki oddech.
Potem przeczytał słowo po słowie:
„Moja żona musi mieszkać przez trzydzieści dni w naszym drugim domu w Górnej Sabaudii, nie opuszczając posesji, dopóki nie zostanie otwarta prywatna skrytka depozytowa w piwnicy”.
W pokoju zapadła ciężka cisza.
Zmarszczyłem brwi.
— *Sejf?*
— *Tak.*
— *A potem?*
Prawnik spuścił wzrok.
*Zawartość sejfu zadecyduje o ostatecznej ważności testamentu.*
Tym razem nawet Brigitte wydawała się zagubiona.
*Co to znaczy?*
Ale zanim prawnik zdążył odpowiedzieć, Mathieu gwałtownie wstał.
*Wystarczy.*
Jego głos był ostry.
Autorytarny.
Włożył telefon do kieszeni.
*Spotkanie zakończone.*
Wpatrywałam się w niego.
*Wiedziała pani o tym sejfie?*
Zawahał się.
Ledwie sekundę.
Ale to wystarczyło.
*Nie.*
Kłamstwo.