„Wyglądasz, jakbyś nie spała” – powiedziała.
„Moja mama forsuje bal maturalny”.
„Oczywiście, że tak. Mamy zawsze tak robią”.
O mało się nie roześmiałam.
Kiedy dotarłyśmy do szkoły, poszłam prosto do swojej szafki. Przekręciłam zamek, otworzyłam drzwi i wzięłam podręcznik do historii. Zamknęłam go.
I oto był.
„Moja mama namawia mnie na bal maturalny”.
Caleb stał obok mojej szafki z rękami w kieszeniach, a jego swobodny uśmiech złagodniał do czegoś niemal nieśmiałego. Kurtka futbolowa, ciemne oczy, cały ten niemożliwy obraz jego osoby stojącej obok mnie.
Zamarłam. Nie codziennie najpopularniejszy chłopak w szkole podchodzi do twojej szafki.
„Hej, Hannah” – powiedział. „Chciałem cię o coś zapytać”.
„Tak?” Czekałam, a serce waliło mi jak młotem.
„Pójdziesz ze mną na bal maturalny?”
Nie codziennie najpopularniejszy chłopak w szkole podchodzi do twojej szafki.
Wpatrywałam się w Caleba, pewna, że go źle usłyszałam. Hałas z korytarza ucichł w głuchym szumie za moimi uszami.
„Chcesz, żebym poszedł z tobą na bal maturalny?”
Uśmiechnął się, opierając ramię o szafkę, jakby to była najnormalniejsza rozmowa na świecie.
„Tak. Wiem”.
„Dlaczego?” Słowo zabrzmiało ostrzej, niż zamierzałam. Zacisnęłam palce na zeszycie.
Wpatrywałam się w Caleba, pewna, że go źle zrozumiałam.
„Bo zawsze wydawałaś się miła, Hannah. I zauważyłam, jak ludzie cię traktują. To nie w porządku”.
Wpatrywałam się w jego twarz, szukając puenty. Nie było jej, a przynajmniej żadnej, którą mogłabym dostrzec.
„Dobrze” – wyszeptałam. „Dobrze, tak”.
W porze lunchu Megan o mało nie upuściła kanapki, kiedy jej to powiedziałam.
„Hannah. Ludzie tacy jak Caleb nie podejmują takich decyzji ot tak” – powiedziała, ściszając głos. „Proszę. Uważaj. Coś w tym jest… nie tak”.
Wpatrywałam się w jego twarz, szukając puenty.
Odsunęłam tacę, nagle nie czując głodu.
Część mnie wiedziała, że ma rację. Większa część mnie nie chciała, żeby miała rację.
Tego popołudnia poszłam do łazienki na piętrze, żeby ochlapać twarz wodą. Brittany weszła za mną, a jej perfumy dotarły wcześniej.
„Więc. Bal maturalny z Calebem”.
Nie odpowiedziałam. Wpatrywałam się w umywalkę.
Brittany weszła za mną, a jej perfumy dotarły wcześniej.
„Ciesz się tą jedną nocą, kochanie” – powiedziała głosem ociekającym miodem. „Spraw, żeby się liczyła”.
Uśmiechnęła się do mnie w lustrze i wyszła.
***
Moja mama wróciła tego wieczoru do domu pachnąca jak knajpa, w której pracowała na drugiej zmianie. Opowiedziałam jej wszystko.
Usiadła na brzegu mojego łóżka, wzięła mnie za rękę i patrzyła na mnie przez dłuższą chwilę.
„Zasługujesz na piękną noc, kochanie”.
„A jeśli to żart, mamo?”
„Ciesz się tą jedną nocą, kochanie”.
„Wtedy dowiemy się, kim on jest. Ale ty nadal będziesz wiedziała, kim jesteś”.
Potem wyciągnęła starą sukienkę z głębi szafy i przerabiała ją ręcznie pod kuchenną lampą przez dwie noce.
Kiedy Caleb przyjechał w noc balu maturalnego, wyciągnął do niej…
rsage. Jego ręce lekko się trzęsły. Zauważyłam to.
„Wyglądasz pięknie, Hannah.”
„Dziękuję.”
W samochodzie prawie się nie odzywał. Co chwila zerkał na telefon, a potem odkładał go ekranem do dołu na nogę. Powtarzałam sobie, że jest zdenerwowany. Powtarzałam sobie wiele rzeczy.
Jego ręce lekko się trzęsły.
Na siłowni było głośno, jasno i pełno gapiących się twarzy.