Regina zrozumiała, zanim jeszcze ktokolwiek wypowiedział oskarżenie.
— Chyba tego nie sugerujesz?
Beatriz wskazała na swoją torebkę.
-Poprawiony.
Andrés interweniował.
—Nawet o tym nie myśl.
Esteban podniósł rękę i zawołał szefa ochrony.
—Miguel, idź z moją synową do studia. Jeśli nie ma nic do ukrycia, nie będzie miała problemu.
Regina rozejrzała się. Nikt jej nie bronił. Ani biznesmeni, którzy się do niej uśmiechali, ani damy, które przyjęły jej powitanie, ani doradcy, którzy wiedzieli, że to upokorzenie.
Ledwo pewnym głosem podała mu torbę.
—Sprawdź tutaj. Na oczach wszystkich. Skoro postanowili splamić moje imię.
Miguel z niepokojem otworzył torbę. Wyjął portfel, klucze, telefon, chusteczki, mały notes i drewniany różaniec.
Nic więcej.
Broszka się nie pojawiła.
Andrés oddychał z tłumionym gniewem.
—Teraz przeproś.
Ale Esteban zamiast się zawstydzić, spojrzał na Reginę z pogardą.
„To, że się nie stawiłeś, nie oznacza, że jesteś niewinny. To po prostu oznacza, że jesteś ostrożny”.
Wtedy Beatriz zrobiła kolejny krok i wypowiedziała zdanie, które sprawiło, że Regina całkowicie zbladła.
„Może powinniśmy sprawdzić też jej samochód. Ludzie tacy jak ona zawsze coś ukrywają”.
Podczas gdy goście szemrali, Regina otrzymała na komórkę wiadomość o treści: „Jestem. Wchodzę”.
Część 2
Główne drzwi rezydencji otworzyły się, zanim Regina zdążyła odpowiedzieć.
Mężczyzna po sześćdziesiątce spokojnie przechadzał się po holu. Nie miał ochroniarzy, nie podnosił głosu i nie musiał zwracać na siebie uwagi. Miał na sobie dyskretny, nienagannie skrojony ciemnoszary garnitur. Jego obecność sprawiła, że kilka rozmów ucichło naraz.
Miguel, szef ochrony, rozpoznał go jako pierwszy.
—Panie Aranda…
Cały ogród zdawał się wstrzymać oddech.
Esteban Salvatierra odwrócił głowę, a w jego oczach malowało się zaskoczenie i niepokój. Od ośmiu miesięcy starał się o spotkanie z Julianem Arandą. Wysyłał mu propozycje, zaproszenia, raporty i prezenty firmowe. Nigdy nie otrzymał niczego poza formalnymi odpowiedziami od asystentów.
A teraz Julián Aranda był w domu.
W najgorszym możliwym momencie.
Esteban uspokoił wyraz twarzy i podszedł do niego z wymuszonym uśmiechem.
—Don Julián, to zaszczyt móc Cię gościć. Przykro mi, że przybyłeś w niekomfortowej sytuacji rodzinnej.
Julian nie podał mu ręki od razu.
Spojrzał na otwartą torbę leżącą na stole, osobiste rzeczy Reginy wystawione na pokaz jako dowód przestępstwa, upokorzony wyraz twarzy młodej kobiety i dłoń Andrésa trzymającą jej dłoń.
„Wydaje się to więcej niż niewygodne” – powiedział spokojnie. „Wydaje się to niesprawiedliwe”.
Beatriz zbladła.
Esteban próbował kontrolować sytuację.
„To było nieporozumienie. Zniknęła rodzinna pamiątka i moim obowiązkiem było chronić żonę”.
„Przed kim ją chronić?” zapytał Julian.
Nikt nie odpowiedział.
Regina wzięła głęboki oddech. Po raz pierwszy od początku upokorzenia w jej oczach pojawiła się ulga.
„Przybyłeś późno” – mruknął.
Julian spojrzał na nią czule.
—Przybyłem na czas, żeby zobaczyć, co było potrzebne.
To zdanie rozbudziło ciekawość wszystkich.
Andrés spojrzał na żonę zdezorientowany. Wiedział, że Regina pochodzi z prywatnej rodziny, ale nigdy nie przypuszczał, że osobiście zna najbardziej poszukiwanego inwestora w kraju.
Esteban też to zauważył.
—Czy się znacie?
Julian podszedł do stołu, na którym wciąż leżała otwarta torebka Reginy. Ostrożnie podniósł drewniany różaniec, popatrzył na niego przez kilka sekund i odłożył na miejsce.
— Zanim odpowiem, chciałbym coś wiedzieć. Skoro broszka nie znalazła się w jej torebce, dlaczego nikt jej nie przeprosił?
Beatriz otworzyła usta, ale nie mogła znaleźć słów.
W tym momencie z korytarza wpadła pokojówka. To była Lupita, kobieta, która pracowała dla rodziny Salvatierra od 14 lat. Wydawała się zdenerwowana, niosąc w rękach małe aksamitne pudełeczko.
„Pani Beatriz… Przepraszam, ale znalazłam to na pani toaletce. Zdjęła pani broszkę, kiedy szła pani na górę, żeby zmienić szal. Prosiła mnie pani, żebym ją schowała, a potem zawołano mnie z kuchni”.
Otworzył pudełko.
Złoty koliber błyszczał w świetle.
Cisza była brutalna.
Niektórzy goście przestali nagrywać. Inni kontynuowali, tym razem z większym zainteresowaniem. Beatriz zakryła usta dłonią. Esteban spojrzał na klejnot, jakby był zdradą zmaterializowaną w metalu.
Andrés gorzko się zaśmiał.
—Oskarżyli ją o kradzież na oczach wszystkich, z powodu czegoś, co zawsze znajdowało się w jej pokoju.
Regina nie płakała. To sprawiło, że scena stała się jeszcze bardziej bolesna.