Następnego ranka ubrałam się w czyste ubrania, wsadziłam córkę do wózka i powiedziałam, że idę do ośrodka zdrowia. Teściowa narzekała, że za długo zwlekam z drobiazgami. Rodrigo zapytał, czy chcę towarzystwa. Odpowiedziałam, że nie potrzebuję i wyszłam z torbą na ramieniu i teczką na dnie wózka. Z ośrodka zdrowia wzięłam samochód i pojechałam prosto do gabinetu dr Celiny. Kiedy skończyła wszystko czytać, zdjęła okulary i zapytała, czy nie mam dokąd wrócić tej nocy. Pomyślałam o zajętym pokoju, o łóżeczku, które odpychałam nogą, o śmiechu męża. Wtedy powiedziałam prawdę: miałam dom, ale nie miałam już schronienia.
Celina natychmiast zadzwoniła do swojej asystentki. Poprosiła o przygotowanie pozasądowego zawiadomienia, zakazu wszelkich przeróbek w nieruchomości i pilnego wniosku o usunięcie lokatorów bez prawa pobytu. Powiedziała mi też, żebym nie wracała sama i zebrała wszystkie dowody presji, z jaką zmagałam się w okresie poporodowym. Wtedy zawibrował mi telefon z wiadomością od Rodrigiego: „Jeśli mnie kochasz i chcesz spokoju, podpisz dzisiaj. Moja mama ma już dość czekania”. Spojrzałam na moją córkę śpiącą w wózku, pokazałam ekran Celinie i zobaczyłam, jak jej twarz twardnieje. Kiedy wyszłam z gabinetu na korytarz, poczułam, jak po raz pierwszy tego dnia drżą mi nogi. To nie była słabość. To było moje ciało, które zrozumiało, zanim ja to zrozumiałam, że zbyt dużo spokoju może być pułapką.
Nie wróciłam do domu tej nocy. Zostałam w skromnym mieszkaniu, które dr Celina wykorzystywała w nagłych przypadkach, w cichym miejscu, gdzie nikt nie wchodził do mojego pokoju bez pukania. Moja córka spała lepiej niż ja. Spędzałam godziny siedząc na brzegu łóżka, z piersiami cieknącym mlekiem, a głowa była zbyt rozbudzona, by odpocząć. Nie chodziło o strach przed tym, co zrobią. To było gorzkie uczucie, że w końcu wyraźnie zobaczyłam ludzi, których od dawna próbowałam usprawiedliwiać.
Następnego ranka notariusz potwierdził zakaz wszelkich prób nielegalnej zmiany nieruchomości. Celina złożyła również zawiadomienie, domagając się natychmiastowego zwrotu mojego pokoju, usunięcia moich rzeczy używanych bez pozwolenia oraz dobrowolnego opuszczenia domu przez krewnych, którzy nie mieli do niego prawa. Nie było żadnej kłótni ani gróźb rzucanych bez powodu. Był ostemplowany papier, odpowiedni podpis i wyznaczona godzina. Osoby stosujące przemoc zazwyczaj śmieją się do łez. Nie zawsze do dokumentów.