Więc odpowiedziałam za nią.
„Dawca wybrany przez twoją matkę”.
Wszyscy zwrócili się w stronę Evelyn.
Zamknęła oczy. „Wybrałam dawcę, bo Derek jest bezpłodny. On już o tym wiedział”.
Derek mocno się wzdrygnął.
„Ale Lena mi powiedziała” – wyszeptała drżącym głosem Evelyn – „że Maya się zgodziła. Że dzieci są przeznaczone dla małżeństwa. Dla rodziny”.
Zaśmiałam się raz.
Ostry, brzydki dźwięk.
„Dla mojego małżeństwa?”
Lena w końcu wyszeptała prawdę.
„Miałam cię zastąpić”.
I oto to.
Nie miłość.
Nie namiętność.
Transakcja z udziałem dzieci.
Derek wyglądał teraz na chorego fizycznie. „Mówiłeś mi, że są moje”.
Lena odwarknęła natychmiast: „Mówiłeś mi, że Maya odda wszystko, gdy zostanie wystarczająco upokorzona!”
Sala balowa wybuchła chaosem.
Część 3
Wtedy dzieci zaczęły płakać.
Ten dźwięk uratował mnie przed wściekłością.
Odsunęłam się od Dereka i Leny, gdy pielęgniarka czekająca przy bocznym wejściu podeszła z ciepłymi butelkami. Delikatnie wzięła bliźniaki z ich ramion.
Lena rzuciła się do przodu. „Nie dotykajcie moich dzieci!”
Pan Sato mówił spokojnie. „Złożono już wniosek o tymczasową opiekę. Agencja potwierdziła oszustwo tożsamości związane z dokumentami surogacji”.
Twarz Leny całkowicie zrzedła.
Derek odwrócił się do mnie wściekły. „Zaplanowałaś to wszystko”.
„Nie” – odpowiedziałam spokojnie. „Zaplanowałeś to. Ja tylko zachowałem dowody”.
Potem złapał mnie za nadgarstek.
W sali balowej znów zapadła cisza.
Spojrzałem na jego dłoń.
„Puść”.
Nie puścił.
Evelyn go uderzyła.
Trzask odbił się echem po sali balowej niczym młotek sędziego.
„Puść. Ją. Odejdź”, powiedziała.
Puścił mnie natychmiast.
Pan Sato podał Derekowi kolejną kopertę. „Do czasu zakończenia śledztwa zostajesz odwołany ze stanowiska tymczasowego dyrektora finansowego Vaughn Medical Holdings”.
Derek roześmiał się dziko. „Nie możesz tego zrobić”.
„Mogę”, odpowiedziała cicho Evelyn. „Maya odkryła przelewy zagraniczne, które zatwierdziłeś. Zarząd głosował dziś rano”.
Kolana o mało się pod nim nie ugięły.
Lena cofnęła się, ale ochrona zablokowała przejście.
Spojrzałem jej prosto w oczy. „Sfałszowałaś mój podpis na umowie o macierzyństwo zastępcze. Wykorzystałaś moją dokumentację medyczną. Przekupiłaś koordynatorkę kliniki pieniędzmi, które Derek ukradł z kont inwestorów”.
Tusz do rzęs spływał jej po policzkach. „Niczego nie udowodnisz”.
Uniosłam telefon.
Jej głos rozbrzmiał w głośnikach sali balowej.
„Maya jest zbyt łagodna, żeby walczyć. Jak tylko Derek ją publicznie upokorzy, zniknie. Wtedy Evelyn mianuje bliźniaczki spadkobierczyniami i będziemy kontrolować wszystko”.
Lena zakryła uszy.
Ale wszyscy i tak to słyszeli.
Derek wpatrywał się w nią, jakby nagle stała się kimś obcym.
„Nagrałaś mnie?” wyszeptała.
„Przypadkowo zadzwoniłaś do mnie z telefonu Dereka” – odpowiedziałam. „Przez jedenaście minut bez przerwy”.
Policjanci weszli cicho przez tylne drzwi sali balowej.
Bez syren.
Bez dramatycznych krzyków.
Tylko konsekwencje.
Marissa próbowała wyjść pierwsza.
Została natychmiast zatrzymana.
Koordynatorka kliniki przyznała się już do dostarczenia skradzionych dokumentów tożsamości na polecenie Marissy. Idealny uśmiech mojej macochy zmienił się w panikę.
Derek spojrzał na mnie po raz ostatni.