Nieznany numer.
Dana wyciągnęła rękę. „Czy mogę?”
Claire podała mu telefon.
Włączył się głośnik poczty głosowej.
Głos Roberta wypełnił kabinę, niski i beznamiętny. „Claire, to zaszło za daleko. Twoja matka jest z tego powodu chora. Paige popełniła błąd. Rodziny załatwiają sprawy poufnie. Przyprowadź Avę z powrotem do domu, a porozmawiamy jak dorośli”.
Ava zbladła.
Dana zapisała wiadomość głosową i przekazała ją do siebie.
„Dobrze” – powiedziała.
Claire wpatrywała się w nią.
Dana wzruszyła ramionami. „Właśnie udowodnił, że jest częścią schematu”.
Do południa detektyw Owen umówił funkcjonariuszy na spotkanie z Claire w domu, żeby mogła zabrać niezbędne rzeczy. Claire spodziewała się strachu, gdy wróci przez drzwi wejściowe. Zamiast tego czuła się dziwnie oderwana, jakby wchodziła na wystawę muzealną czyjegoś nieszczęścia.
W salonie pachniało lawendowym płynem do czyszczenia Margaret. Na ścianach wisiały rodzinne portrety, każdy zaaranżowany tak, by kłamać. Margaret w perłach, uśmiechnięta, z ręką na ramieniu Claire. Paige śmiejąca się obok niej. Robert stojący w tle, sztywny i nieodgadniony. Ava jako mała dziewczynka w białej sukience, wyglądająca niepewnie nawet wtedy.
Claire zabrała tylko to, co ważne.
Akty urodzenia. Karty ubezpieczenia społecznego. Dokumentację medyczną Avy. Jej laptopa. Dwie walizki z ubraniami. Kopertę z pieniędzmi, którą schowała za luźną listwą przypodłogową w pralni. Szkicowniki Avy. Srebrny naszyjnik, który dała Claire babcia, zanim Margaret zastawiła wszystkie inne cenne rzeczy.
W pokoju Avy jej córka stała przed regałem z książkami.
„Mogę wziąć wszystkie?” zapytała.
Claire lo
Spojrzała na rząd książek w miękkiej oprawie, pluszowego lisa na poduszce i malutkiego szklanego konika na parapecie.
„Tak” – powiedziała Claire. „Wszystkie”.
Ava nagle nabrała energii, jakby odejście w końcu stało się czymś na tyle realnym, by je utrzymać.
Jeden z funkcjonariuszy pozostał przy drzwiach sypialni. Drugi obserwował podjazd. Po drugiej stronie ulicy pani Bellamy stała na ganku ze skrzyżowanymi ramionami, nie udając już nic.
Kiedy walizki zostały załadowane do SUV-a Dany, Claire spojrzała na dom.
Wyobrażała sobie ten moment od lat. W każdej wersji płakała. Szeptała pożegnanie. Potrzebowała ostatniego spojrzenia.
Ale dom nie dał jej nic.
Żadnego żalu. Żadnej czułości. Żadnego wspomnienia wystarczająco silnego, by konkurować z płaczem Avy w samochodzie bez hamulców.
Claire odwróciła się.
Spędziły noc w hotelu pod Columbus pod nazwiskami, które Dana załatwiła za pośrednictwem osoby zajmującej się relokacją ofiar. Ava wybrała łóżko przy ścianie. Claire zajęła łóżko najbliżej drzwi. Żadna z nich nie spała długo, ale sen nie był tym samym, co bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo było zasuwą. Bezpieczeństwo było nakazem sądowym złożonym w torebce Claire. Bezpieczeństwo było Avą oddychającą bez mrugnięcia okiem za każdym razem, gdy maszyna do lodu upuszczała kostki lodu na korytarzu.
Następnego ranka zadzwonił prokurator.
Margaret trzy razy zmieniała zeznania. Najpierw twierdziła, że nagranie jest fałszywe. Potem, że Paige działała sama. W końcu, że Claire ich sprowokowała, „porzucając rodzinę”. Paige obwiniała Margaret. Robert próbował wpłacić kaucję za obie, a potem wpadł we wściekłość, gdy warunki uniemożliwiały kontakt z Claire i Avą.
Po południu Robert dwukrotnie złamał nakaz.
Najpierw zadzwonił z telefonu sąsiada.
Następnie wysłał Claire e-mail z tematem: Zabijasz swoją matkę.
Claire przesłała oba e-maile do Dany, nie czytając dalej niż pierwsze zdanie.
To stało się jej pierwszą prawdziwą umiejętnością wolności: niekończenie każdej wiadomości, która miała ją zranić.
Trzy dni później Claire i Ava opuściły Ohio.