„Wynoś się stamtąd.”
Regina na sekundę zamknęła oczy.
„Nie. Myślą, że już wygrali.”
Doña Mercedes ścisnęła jej dłoń.
„Co pani zrobi?”
Regina spojrzała na notatkę Andrésa, złożoną na łóżku jak głupie wyznanie.
„Wpuszczę ich z uśmiechem.”
A potem zadzwonił dzwonek do drzwi.
CZĘŚĆ 2
Regina włożyła teczkę do walizki i schowała dyktafon pod podszewką płaszcza. Potem pomogła Doñi Mercedes powoli pić wodę, z cierpliwością, która ją paliła, bo każdy łyk wydawał się oskarżeniem pod adresem całego domu.
Nie wezwała od razu karetki. Zadzwoniła do prywatnego geriatry, dr. Barragána, specjalisty, który lata wcześniej pomógł jej firmie w sprawie oszustwa na osobach starszych.
Lekarz wszedł bocznymi drzwiami czterdzieści minut później.
Dokładnie zbadał Doñę Mercedes, pobrał próbki krwi, sfotografował siniaki, zmierzył jej ciśnienie i zapisał każdy szczegół w raporcie medycznym.
„Jest odwodniona” – powiedział cicho. „Występują oznaki długotrwałego znieczulenia. Nie mogę potwierdzić substancji, dopóki nie otrzymam wyników badań laboratoryjnych, ale to nie wygląda na dwudniowe niedopatrzenie”.
Regina poczuła, jak wściekłość narasta w jej piersi niczym tłuczone szkło.
„Czy może pan to potwierdzić?”
„Mogę to podpisać”.
Do południa Lucía zdołała zablokować podejrzane przelewy, zanim pieniądze trafiły na konto w Panamie. Zażądała również nagrania z kamer monitoringu, firmowych e-maili i dostępu poświadczonego notarialnie.
Regina wysłała wiadomość do Andrésa.
„Twoja babcia odpoczywa. Musimy porozmawiać, kiedy tu dotrzesz”.
Odpowiedział natychmiast.
„Nie rób z tego wielkiej afery. Moja mama i ja już wszystko załatwiliśmy. Po prostu zapewnij jej komfort”.
Zadbaj o nią.
Jakby Doña Mercedes była starym pudłem, które przeszkadza w przeprowadzce.
Tej nocy Andrés przyszedł z butelką szampana. Miał na sobie białą koszulę, szarą marynarkę i ten swój niewinny uśmiech, którego zawsze używał, gdy chciał wcisnąć komuś kłamstwo. Za nim weszła Graciela, nienaganna w kremowym garniturze, z srebrzystymi włosami zaczesanymi do tyłu i perłowym naszyjnikiem, który lśnił jaśniej niż jej zażenowanie.
„Spójrz tylko na nią” – powiedział Andrés. „Moja odpowiedzialna żona w końcu wróciła”.
Regina spuściła wzrok i udała zmęczenie.
„Jestem wyczerpana”.
Graciela spojrzała w stronę korytarza.
„Czy Mercedes jeszcze oddycha?”
Pytanie upadło na stół niczym kamień.
Andrés zamrugał, czując się nieswojo przez chwilę, ale jej nie poprawił.
„Jest bardzo słaba” – odpowiedziała Regina.
Graciela odetchnęła z ulgą.
„Więc nie komplikujmy sprawy”.
Andrés położył przed Reginą skórzaną teczkę.
„Podpisz to. Upoważnia to do tymczasowej kontroli nad twoimi kontami firmowymi, dopóki nie rozwiążemy sprawy rodzinnej”.
Regina otworzyła teczkę.
Była pełna sfałszowanych dokumentów: protokołów z posiedzeń zarządu, listów do klientów, pełnomocnictw bankowych. Nie chodziło im tylko o spadek po Doñi Mercedes. Chcieli przejąć jej firmę, opróżnić ją i wrobić w nadużycia, oszustwa i zaniedbania.
„Zaplanowałaś to, kiedy mnie nie było?” – zapytała Regina.
Andrés uśmiechnął się z niemal dziecinną arogancją.
„Dobrze sobie radzisz z liczeniem, Regina. Ale nigdy nie zrozumiałaś, jak działa władza”.
Nigdy nie przepracował ani jednego dnia w jego firmie.
Graciela pochyliła się w jej stronę.
„Podpisz to, a może nie będziemy musieli mówić prokuraturze, jak znaleźliśmy Mercedes”.
W pokoju gościnnym zabrzmiał dzwonek.
To był sygnał.
Doña Mercedes nie spała, słuchając przez bezpieczny mikrofon, który Lucía zainstalowała kilka godzin wcześniej.
Regina sięgnęła po długopis.
Andrés uśmiechnął się jeszcze szerzej.
Podpisała się powoli, ale napisała złe imię: Rebeca Torres.
Andrés nawet tego nie zauważył.
Przez następne dwadzieścia cztery godziny duma czyniła ich niezdarnymi.
Graciela zadzwoniła do zakładu pogrzebowego w Santa Fe, żeby zapytać o „dyskretną i szybką usługę”. Andrés napisał maila do najważniejszej klientki Reginy, pisząc, że ma załamanie nerwowe. Wysłał również Lucíi projekt skargi, oskarżając Reginę o ukrywanie leków i izolowanie bezbronnej starszej kobiety.
Każda wiadomość wpadała w ręce prawnika niczym monety w sejfie.
Najważniejszy element pojawiał się o świcie.
Doña Mercedes poprosiła o swój zestaw do szycia. W podwójnym dnie znajdowała się stara, żółta koperta z pieczęcią notariusza w Toluca. Regina otworzyła ją i znalazła oryginalną umowę powierniczą dotyczącą majątku rodzinnego.
Andrés nie był spadkobiercą.
Graciela też nie.
Lata wcześniej Doña Mercedes przekazała dom w Valle de Bravo, inwestycje i starą rezydencję rodzinną w nieodwołalny fundusz powierniczy na rzecz schronisk dla porzuconych starszych kobiet.
I mianowała Reginę zastępczą powierniczką.
„Dlaczego ja?” zapytała Regina niemal bezgłośnie.
Doña Mercedes pogłaskała ją po dłoni.
„Bo byłeś jedynym, który przyszedł do mnie bez pytania, ile wart jest mój dom”.
Regina zrozumiała wtedy, że Andrés…