Spojrzałem na kobietę. „Ich matka zmarła, przywożąc je tutaj. Proszę, nie wykorzystuj jej nieobecności przeciwko nim”.
Coś przemknęło przez jej twarz.
Powinno być: wstyd.
To nie wystarczyło.
„To nie daje ci prawa wkraczać w przestrzeń kobiet”.
„Nie wkraczam w nic. Zmieniam pieluchy”.
„Wychodzisz”.
„Nie”.
Własny głos mnie zaskoczył.
Patricia zamrugała. „Nie?”
Zapięłam Ivy w czystą piżamę i uniosłam ją na ramię. „Nie zostawię Lily mokrej, bo nie podoba ci się, że ojciec wykonuje swoją pracę”.
„To nie twoja decyzja”.
„To będzie, kiedy będzie moją córką”.
Położyłam Lily na przewijaku.
Patricia podniosła telefon. „Wtedy zadzwonię do ochrony”.
„Zadzwoń do nich” – powiedziałam, otwierając świeżą pieluchę. „Ale nie stój tak blisko”.
Ciągle przewijałam Lily.
„Tak” – powiedziała Patricia do telefonu, wystarczająco głośno, żeby było słychać na korytarzu. „Ochrona do damskiej toalety przy sklepie z artykułami dziecięcymi. Jest tu jakiś mężczyzna, który nie chce wyjść”.
Zapięłam Lily, a potem sięgnęłam po jej śpioszek.
„W damskiej toalecie jest jakiś mężczyzna!” – krzyknęła Patricia przez drzwi.
Lily lamentowała.
„Już prawie skończyłam” – wyszeptałam.
Patricia podeszła do mnie. „Pakuj się, zanim cię stąd wyciągną”.
Uniosłam Ivy wyżej. „Proszę się odsunąć. Trzymam jedno dziecko i przewijam drugie”.
Zapięłam Lily do połowy, bezpiecznie ją przycisnęłam do siebie, chwyciłam torbę z pieluchami i biodrem wepchnęłam wózek na korytarz.
Zebrała się grupka.
Patricia podążyła za nią z uniesioną brodą. „Rozumiesz, z kim rozmawiasz?”
Poprawiłam podbródkiem koc Lily.
„Mam na imię Patricia. Pracuję w największej firmie zarządzającej wynajmem mieszkań w tym mieście. Zajmuję się wnioskami o połowę mieszkań w okolicy. Teraz marnujesz mój czas. Powinnam być z córką”.
Ścisnęło mnie w żołądku.
Po pogrzebie starałam się o mniejsze mieszkania bliżej matki Claire.
Patricia uśmiechnęła się, widząc, jak zmienia się moja twarz.
„Jeden telefon” – powiedziała – „i nigdy więcej nie znajdziesz mieszkania w tym mieście. Potrzebuję tylko twojego nazwiska i po sprawie”.
„To nielegalne”.
„Ludzie tacy jak ty zawsze myślą, że zasady nie obowiązują”.
„Nie możesz zagrozić lokum, bo zmieniłam moje dzieci”.
„Mogę chronić swoją społeczność przed niestabilnymi ludźmi”.
Spojrzałam na Ivy i Lily.