Elise była sparaliżowana, bez tchu, nagle uświadamiając sobie, że mężczyzna, którego kochała, dzielił mroczną i tajemniczą przeszłość z jej własną matką. Miało się wydarzyć coś niewyobrażalnego, a idealny świat Elise miał się rozpaść.
CZĘŚĆ 2
Głęboka cisza, która zapadła po rozdzierającym serce krzyku Sophie, zdawała się trwać wieczność. Jesienny wiatr niósł martwe liście przez mały ogród w Bordeaux, ale Elise nie czuła już chłodu. Była sparaliżowana strachem, z szeroko otwartymi oczami, niezdolna pojąć rozgrywającej się przed nią sceny. Dzikie stokrotki, które Julien trzymał mocno jeszcze kilka sekund temu, teraz leżały na wilgotnej ziemi, zmiażdżone przytłaczającym uściskiem matki i kochanka.
Julien, zesztywniały z szoku, wahał się przez dłuższą chwilę, zanim odważył się objąć drżące ramiona Sophie. Kiedy to zrobił,
Z jej gardła wyrwał się stłumiony szloch, dźwięk tak ochrypły i pełen bólu, że Elise przeszył dreszczem.
„Mamo?” wyjąkała Elise drżącym głosem, cofając się o dwa kroki. „Mamo, co się stało? Skąd znasz Juliena?”
Sophie powoli wyswobodziła się z objęć, z twarzą naznaczoną łzami, drżącymi dłońmi spoczywającymi na piersi Juliena, jakby chciała się upewnić, że jest prawdziwy. Julien z kolei unikał spojrzenia ukochanej 20-latki. Trzymał głowę spuszczoną, a jego rysy były ściągnięte niewypowiedzianym bólem.
„Wejdź do środka, Elise” – mruknęła Sophie, jej głos łamał się, ale był pełen absolutnej potrzeby. „Musimy porozmawiać”. Cała trójka.
W małym salonie, którego ściany były pokryte pamiątkowymi fotografiami, panowała duszna atmosfera. Julien siedział na skraju sofy, z zaciśniętymi dłońmi, wpatrując się z rozpaczliwą intensywnością w parkiet. Sophie wzięła głęboki oddech, otarła policzki i spojrzała córce w oczy.
„Elise” – zaczęła drżącym ze wzruszenia głosem – „wiesz, że twój ojciec, Antoine, zginął w strasznym wypadku na placu budowy 19 lat temu. Nigdy ci nie powiedziałam… nigdy nie miałam siły ci powiedzieć, jakie były dokładne okoliczności tej tragedii”.
Elise poczuła, jak serce jej wali. Odwróciła głowę w stronę Juliena, którego ramiona zdawały się uginać pod ciężarem miażdżącego poczucia winy.
„Twój ojciec był wyjątkowym kierownikiem budowy” – kontynuowała Sophie, a jej wzrok zatopił się w bolesnych wspomnieniach. W tamtym czasie wziął pod swoje skrzydła 25-letniego praktykanta. Buntowniczego, trudnego młodzieńca, w którym Antoine dostrzegł jednak ogromny potencjał. Ten młody człowiek popełniał błędy, ale twój ojciec zawsze go bronił. Pewnej nocy, podczas gwałtownej burzy, metalowa konstrukcja groziła zawaleniem. Uczeń, przez nieuwagę, znalazł się uwięziony pod krokwiami. Antoine nie wahał się ani chwili. Pobiegł, wypchnął młodego mężczyznę z niebezpieczeństwa… i konstrukcja runęła na niego.