„Wy… jesteście okrutni, bezduszni! Wyrzuciliście starszą kobietę na ulicę! Nigdy ci tego nie wybaczę, Danila!”
Pobiegła do swojego pokoju, wyszła po pół godzinie z walizkami i głośno trzaskając drzwiami poszła do swojej przyjaciółki Ludmiły.
Weronika i Danila zostali sami w kuchni. Po raz pierwszy od miesięcy w mieszkaniu panowała cisza – nie napięta, lecz spokojna.
„Wybacz mi” – powiedziała cicho Daniła. „Powinienem był to zrobić wcześniej”.
Weronika przytuliła męża i poczuła, jak niewidzialny ciężar spada jej z ramion.
***
Raisa Lwowna nie odzywała się przez pierwszy tydzień, celowo ignorując telefony syna. Ale życie jej przyjaciółki nie było usłane różami – Ludmiła mieszkała w kawalerce z emerytowanym mężem, a ta dodatkowa osoba była utrapieniem. Dziesiątego dnia Raisa zadzwoniła.
„Dostałam pracę” – powiedziała sucho. „W Centrum Medycznym Zdorowyje, jako koordynatorka przyjęć pacjentów. Okazuje się, że nawet mój wiek przypadł im do gustu – mówią, że starsi pacjenci bardziej ufają swoim rówieśnikom”.
Wujka Lyonię odnaleziono dwa dni po skandalu. Okazało się, że nikt go nie wyrzucił – postanowił przeprowadzić się bliżej pracy. Danila pomógł mu znaleźć pokój i zapłacił czynsz za pierwszy miesiąc. Lyonia był wdzięczny, ale i trochę zawstydzony całą sytuacją.
Mieszkanie Weroniki i Danili cieszyło się długo wyczekiwanym spokojem. Posprzątali dawny pokój Raisy, przekształcając go w gabinet Danili – od dawna marzył o własnym miejscu pracy. Wieczorami gotowali razem kolację, śmiejąc się z własnych kulinarnych eksperymentów.
„Wiesz” – powiedziała pewnego dnia Daniła, mieszając sos na patelni – „to tak, jakbym uczyła się żyć od nowa. Bez oglądania się na mamę, bez poczucia winy. To dziwne, ale… miłe”.
Weronika uśmiechnęła się krojąc sałatkę:
„Oboje się uczymy. Ja, żeby nie bać się konfliktów; ty, żeby bronić naszych granic. Niezła drużyna, co?”