Tomasz zerwał się tak gwałtownie, że krzesło przewróciło się za nim na podłogę.
— Co to ma być?
Ojciec nie podniósł głosu.
— Nagranie.
— To jest nielegalne! To wyrwane z kontekstu!
Mama siedziała nieruchomo, z dłonią przy ustach. Na jej twarzy widziałam nie tylko ból, ale i coś gorszego: upokorzenie człowieka, który naprawdę traktował zięcia jak syna.
Tablet grał dalej.
Głos mecenasa Zawadzkiego był suchy, spokojny:
— Najpierw trzeba przekonać żonę, żeby namówiła rodziców do zabezpieczenia kredytu na ich nieruchomości.
Tomasz rzucił się w stronę tabletu, ale ojciec przesunął go za talerz z sernikiem.
— Siadaj.
— Pan mnie szpieguje?
— Ja? Nie. Ty sam poszedłeś po poradę na publiczną transmisję. Jeszcze za nią zapłaciłeś jakimś internetowym jachtem.
Twarz Tomasza poczerwieniała.
— Marta, powiedz coś. Przecież wiesz, że to nie tak.
Spojrzałam na niego.
— To jak?
— Byłem zdenerwowany. Ludzie mówią różne rzeczy, kiedy są pod presją.
— Ludzie pod presją proszą o kredyt. Nie pytają, jak zabrać żonie wszystko i wyciągnąć pieniądze od jej rodziców.
Zacisnął szczękę.
— Ty nic nie rozumiesz o biznesie.
To zdanie usłyszałam w małżeństwie tyle razy, że mogłabym wyszyć je na ręczniku kuchennym.
Kiedy firma dobrze działała, byłam „sercem domu”. Kiedy księgowa nie odbierała telefonu, to ja szukałam dokumentów. Kiedy klient nie zapłacił na czas, to ja układałam tabelę zaległości. Kiedy trzeba było pamiętać o podatku, leasingu, ubezpieczeniu, kontrahentach, prezentach dla wspólników i urodzinach jego matki, nagle rozumiałam wszystko.
Ale gdy chciał mnie okraść, stałam się „tą, która nie rozumie biznesu”.
Ojciec wyjął spod krzesła granatową teczkę.
— Skoro już mówimy o biznesie, porozmawiajmy o spółce Vesta Nova.
Tomasz zesztywniał.
— Jakiej spółce?
Ojciec otworzył teczkę. Wyjął wydruk z KRS, historię udziałowców i kopię umowy pożyczki.
— Tej, na którą miały trafić pieniądze z kredytu pod mój dom.
Tomasz pobladł.
Ja też nie znałam tej nazwy do poprzedniego wieczora. Ojciec znał ludzi. Starych księgowych, prawnika od nieruchomości, kolegę z banku, któremu kiedyś pomógł wyremontować dom po kosztach. Wystarczyło kilka telefonów, żeby sprawdzić, gdzie Tomasz próbował ukryć pieniądze.
Właścicielką Vesta Nova była Alicja Słowik.
Pierwsza miłość Tomasza.
Kobieta od gardenii.
— To nie ma z nią nic wspólnego — powiedział Tomasz zbyt szybko.
Ojciec położył przed nim kolejną kartkę.
— Przelew próbny na pięćdziesiąt tysięcy. Z konta twojej firmy. Tytuł: konsulting strategiczny. Data: trzy dni temu.
Mama zamknęła oczy.