Na swoje 21. urodziny Gia i Leila otrzymują małe drewniane pudełko, które czekało na nie od lat. To, co w nim znajdują, zamienia zwyczajne urodzinowe śniadanie w chwilę, której żadna z sióstr nie zapomni.
Było nas kiedyś trzy.
Ja, Leila i Nora.
Wiem, że to brzmi jak początek historii, którą ktoś opowiada po tym, jak pogodził się już z zakończeniem, ale ja nigdy nie pogodziłam się z naszym.
Nie do końca.
Nauczyłam się mówić o tym bez załamywania się w miejscach publicznych.
Ludzie zawsze nazywali mnie i Leilę bliźniaczkami po śmierci Nory, bo było im to łatwiejsze. Łatwiejsze niż powiedzenie „dwójka, która przeżyła”. Łatwiejsze niż patrzenie, jak twarz naszej matki załamuje się za każdym razem, gdy ktoś pytał, gdzie jest trzecia dziewczynka.
Ale Leila i ja nigdy nie czułyśmy się jak bliźniaczki.
Czułyśmy się jak dwa rozbite kawałki czegoś, co kiedyś było całością.
Nora była starsza o siedem minut i jakimś cudem zachowywała się tak, jakby te siedem minut czyniło ją odpowiedzialną za cały wszechświat. Ona też nam o tym ciągle przypominała.
„Jestem starsza” – mawiała, unosząc brodę, jakby została koronowana na królową pokoju dziecięcego. „To znaczy, że ja decyduję”.
Leila tego nienawidziła.
„Siedem minut się nie liczy” – warczała.
„Liczy się, jeśli się spóźniłaś” – odpowiadała Nora z uśmiechem.
Zazwyczaj ja się śmiałam pierwsza. Leila zazwyczaj rzucała poduszką.
Tak właśnie brzmiało większość naszego dzieciństwa, zanim wszystko się zmieniło. Śmiech. Kłótnia. Ktoś biegnący korytarzem.
Mama krzycząca, że jeśli jeszcze jedna kredka wyląduje na ścianie, to straci rozum. Tata, kiedy jeszcze żył, częściej udawał surowość, skrycie uśmiechając się do kawy.
Nora stała między nami, gdy kłóciłyśmy się z Leilą o zabawki, o ubrania, o miejsce przy oknie i o głupoty, o które dzieci kłócą się, bo jeszcze nie rozumieją, jak bardzo będą kiedyś tęsknić za hałasem.
„Miała to wczoraj” – protestowała Leila.
„A ty będziesz miała jutro” – mówiła Nora, podając mi lalkę, sweterek czy inny drobny skarb, który zapoczątkował wojnę. „Gia dostanie to dzisiaj”.
„Zawsze stajesz po jej stronie”.
„Ja stoję po stronie pokoju” – oznajmiała Nora.