CZĘŚĆ 2
Spojrzałam na Laurenta.
Potem na Françoise.
W pokoju zapadła cisza.
Nawet Emma poruszyła się przez sen, jakby wyczuła, że coś się zmieniło.
„Kim jest Claire?” – zapytałam.
Laurent zbyt szybko chwycił telefon.
Za późno.
Françoise zamknęła oczy na sekundę.
Tylko na ułamek sekundy.
Ale ją zobaczyłam.
„Camille, to nie jest odpowiedni moment” – powiedział Laurent.
„Wręcz przeciwnie. Myślę, że to jest właśnie odpowiedni moment”.
Wsunął telefon do kieszeni.
„Wyjeżdżasz dziś wieczorem. Porozmawiamy jutro”.
Spojrzałam na córkę.
Potem na drzwi.
Potem na trzy kartki papieru na stole.
I podjęłam najtrudniejszą decyzję w moim życiu.
Wyszłam.
Nie dlatego, że porzucałam Emmę.
Bo gdybym została, zadzwoniliby na policję, powiedzieli, że mam załamanie nerwowe i wygraliby pierwszą rundę.
Więc położyłam klucze na stoliku w przedpokoju.
„Zachowaj je” – powiedziałam Laurentowi. „Będą ci potrzebne, żeby wpuścić do domu ludzi, którzy wkrótce przyjdą”.
Françoise się uśmiechnęła.
„Groźby ci nie pomogą”.
Spojrzałam jej prosto w oczy.