— Dyrektorka…
Głos mężczyzny drżał.
Elena spojrzała na niego uważnie.
Potem jej oczy się rozszerzyły.
— Andriej?
Reklamy
Mężczyzna się uśmiechnął.
— Tak, nauczyciel. Andriej Popescu. Rocznik 2005.
Zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, ludzie zaczęli wysiadać z innych wagonów.
Dziesiątki osób.
Mężczyźni i kobiety w wieku od 35 do 40 lat.
Niektórzy w fartuchach medycznych.
Inni w eleganckich garniturach.
Niektórzy przyszli prosto z gabinetu.
Inni przyprowadzili swoje dzieci.
Każdy trzymał w dłoniach bukiet kwiatów.
Pani Elena nie rozumiała, co się dzieje.
— Co tu robisz?
Andriej dyskretnie otarł oczy.