CZĘŚĆ 2
Sfotografowałam każdą pieczęć i każdy wers napisany przez Jeanne, zanim Thomas znalazł mnie przed kredensem.
Spojrzał na otwarte pudełko.
Tym razem jego opanowanie się załamało.
„Mama jest zdezorientowana” – powiedział.
„Miała czterdzieści trzy pieczęcie”.
„Mogłeś je tam umieścić”.
„Po co miałbym trzymać dowody posiłków, których, jak twierdzisz, jej nigdy nie dawałem?”
Wziął pudełko.
Nie stawiałam oporu. Wszystkie zdjęcia były już zabezpieczone w bezpiecznym miejscu powiązanym z moją starą pracą.
„Wynoś się z tego domu” – rozkazał.
Wyszłam.
Nie dlatego, że zaakceptowałam jego wersję wydarzeń, ale dlatego, że bycie samej z całą rodziną nie ochroniłoby ani Jeanne, ani mnie.
Poszłam do Lucie Bernard, byłej szefowej działu kadr w Valette Cannery. Znała regulamin firmy lepiej niż Thomas.
Pokazałem jej notatkę Jeanne.
„Co się dzieje w czwartek?”
Lucie otworzyła kilka dokumentów.
Grupa inwestycyjna chciała kupić fabrykę od prawie roku. Obiecali zachować markę Valette, ale planowali przenieść produkcję do Europy Wschodniej. Stu osiemdziesięciu francuskich pracowników miało zostać zwolnionych po okresie przejściowym.
Jeanne sprzeciwiła się sprzedaży.
Thomas, dyrektor sprzedaży firmy, był za. Otrzymałby premię w wysokości prawie czterech milionów euro, gdyby transakcja doszła do skutku.
Claire również posiadała udziały mniejszościowe i miała przeznaczyć część pieniędzy na rozbudowę sieci rezydencji.
„Nie mogą sprzedać bez głosu Jeanne” – wyjaśniłem.
„Chyba że zostanie uznana za tymczasowo niezdolną do pracy”.
Stara klauzula stanowiła, że w przypadku niezdolności do pracy większościowego założyciela z powodu choroby, prawa głosu zostaną przeniesione na najstarszego syna na sześć miesięcy.
Do Thomasa.
Kluczowe spotkanie odbyło się w czwartek.
Zdjęcia posiłków, utraty wagi i oskarżenie o złe traktowanie wobec opiekunki Jeanne miały posłużyć do wykazania, że moja macocha nie rozumie już swojej sytuacji.
Thomas przedstawiałby się jako syn, który przyszedł ją uratować.
Byłabym idealnym kozłem ofiarnym.
Lucie skontaktowała się z prawnikiem specjalizującym się w ochronie osób bezbronnych. Prawnik ten uzyskał wniosek o niezależną ocenę Jeanne przed ewentualnym przeniesieniem na stałe do miejsca zamieszkania Claire.
Ale kiedy wróciliśmy do domu, Jeanne już nie było.
Thomas twierdził, że została umieszczona w Ogrodach Burgundzkich dla swojego bezpieczeństwa.
Claire zabroniła mi się z nią widywać.
„Mama nie chce już widywać kobiety, która pozwoliła jej umrzeć z głodu”.
„Poproś ją, żeby sama mi o tym powiedziała”.
„Jej stan na to nie pozwala”.
„Ale to pozwala jej stracić prawo głosu w czwartek”.
Claire zamknęła drzwi.
Nie mogłem się wcisnąć.
Wróciłem więc do zdjęć pokazanych podczas rodzinnego posiłku.
Thomas wysłał pliki kilku kuzynom. Powiększając je, mogłem dostrzec kody QR umieszczone pod niektórymi pudełkami.
Każde pudełko miało mieć unikalny numer.